poniedziałek, 10 czerwca 2024

A kiedy ufnie...

 A kiedy ufnie...


A kiedy ufnie myślimy że to już 
ostatniej wojny opada ostatni kurz
że już nigdy nie będzie trzeba się bać
i można spokojnie po sam świt spać
wybucha nagle nowa 
do okrucieństw wszelkich zdolna i gotowa
nawet jeśli ona nie dotyczy nas
lecz przez nią smutne masz oczy i twarz.
Nie wiem jak ciebie przekonam
żebyś chciał mnie wziąć w ramiona
byś zagarnął bez reszty całego
byś mówił do mnie kochanie a nie kolego
Czy wierzyć, że będzie coś z tego
kiedy widzę jak moje zdjęcia oglądasz 
czy do twojej wyobraźni pasuje ten kolaż
czy z pamięci wyrzucisz ramę i obraz.
Chcesz się ze mną całować 
prosisz zasłoń okna, zgaś światło 
będzie romantycznie, a może tylko łatwo
wstępną nieśmiałość pokonać.
Strzeliła burza z pochmurnego nieba
szepnę ci czule, nie bój się, nie trzeba
w pocałunku siła i nadzieja niezłomna 
że byle drobiazg nas nie pokona.
Nie zamykaj swych przepięknych oczu
to nie jest konieczne byś mocniej poczuł
chyba że tak musisz albo lubisz
tylko mi nie mów kogo pod powiekami tulisz
jeżeli przypadkiem akurat nie mnie
jeżeli akurat przypadkiem nie mnie.



[ 07-10.06.2024 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz