czwartek, 30 maja 2024

Życie jak upiorny legat

 Życie jak upiorny legat 


Ani tam, ani gdzieś indziej tylko tu,
ani jutro, ani później tylko właśnie dziś
w twoich ramionach po męczącym dniu
brać oddech, łapać dystans i normalnie żyć
chcę przecież bardzo, ale mogę nie zdążyć
uwierzyć i ciebie przekonać, że to my
możemy spełnić swoje sny 
i serca mojego drzwi tobie szeroko otworzyć .

Wszystko wydaje się tak banalnie proste 
w przemijaniu lat, jesieni, zim i wiosen
a nie możemy się spotkać na powitań rostań moście,
tylko samotności nasze za sobą nie tęskniące jeszcze 
 bo ich nikt kochania szeptem otulić nie chce
beznamiętnie czczą słońca albo deszcze
beznadziejnie na kawę umawiają się na mieście
albo na spacer bez trzymania się za ręce.

Słodki jak poziomki zapach kwitnącej akacji 
dogania slońce pełne przed wieczornego blasku
wiatr całuje nieba chmury w geście adoracji 
ptaków śpiew jest pełen jazgotu i wrzasku
i drze zatroskane zmęczone zamyślenie moje
na strzępy, gdy idę przez wiosny zielone pokoje
upiorny legat to życie w nim się dwoję i troję
i że to wszystko na nic, na koniec się dowiem.

I w gwiezdnym pyle stanę się jakby popiołem
na istnienie diamentów niezbitym dowodem.

[ 27-30.05.2024 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz