sobota, 29 października 2022

Ximeroni

Ximeroni

 

Zajrzałeś  tu któryś raz parysko-błękitny Janie,
zaproponowałem więc twoje ze mną spotkanie,
i co ma być to niech się może wreszcie stanie
bo jeżeli nawet, jeśli między nami nie zaiskrzy
to pozostaniemy dosadnie bez żalu i bezpiecznie 
jak dotąd  wzajemnie sobie doskonale niebliscy 
żyjąc dalej każdy w sowim tempie koniecznie 
Ale się ucieszyłeś,  że napisałem,
lecz nie masz lokum na randki
ja w zasadzie też ale przecież na kawę
nie potrzebna od razu sypialnia ,w oknach firanki
i już wpadłeś w łez pełną wylewną rozpacz
bo oczekiwałeś  czegoś innego i więcej
czemu raczej tu  i  teraz nie sprostam, popatrz,
bo się trochę boję i nie wiem czy też chcę,
ale proszę, zostaw swoje łzy na potem,
bo na spotkanie odbierasz mi ochotę
jeszcze piszę, że przecież na pociechę
mogę  pocałować cię pod drzewem,
gdy się zatrzymamy urzeczeni ptaka śpiewem,
więc powoli ocierasz  z oczu rozczarowania łzy
podszywasz podtekstem ten akapit
i na moje podwórko piłeczkę odbijasz
że tej mojej propozycji w zasadzie sprzyjasz
bo pogoda wciąż łaskawa, czas nie taki na to zły
by w plenerze zajmować się ptaszkami,
ale dalej sprawę stawiasz nie tak słodko
chcesz zobaczyć mego ptaka przez swe okno
a wrażenie sprawiasz, że byś chciał  zaraz dotknąć
nie tylko wilgotnym wzrokiem nagą żołądź
a ja się boję o tego ptaka, że mógłby spłonąć,
albo wyfrunąć jak to ptak choć z jedwabnej klatki
przez to okno ku obłokom, żeby spotkać inne ptaki
tam gdzie się krzyżują ich przelotów jesienne szlaki.
Z tobą w roli głównej miałem na myśli zarys 
trochę nieco innej bajki, ot taki niewinny kaprys,
wschód słońca w zamglony świt
niczego nie widać, a wszystko musi być
na swoim miejscu , wystarczy z domu tylko wyjść
by przekonać się, że pozornie przez tę chwilę nie stało się nic.
Wrony dziwnie ciche,  zerkają i milczą
zobligowane sobie znaną tajemnica.


[ 28-29.10.2022 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz