Do losu
Czasem proszę ciebie
o kwestii powtórzenie
bo coś mówiłeś
a mnie dopadło zamyślenie
i nie wiem co
i już gotowe pół żartem, pół serio
nieporozumienie,
ale do losu wołam
jak kot na pustyni daremnie
o rzucenie ratunkowego koła
by zatrzymał, powtórzył
nawet jeślim nie zasłużył
tę uciekającą chwilę
bo piękna, jedyna
zdaje się, że bezpowrotnie mija
a ja się na brzydką zagapiłem
przez jesiennik- październik
czerniący spłowiałe ścierniska
snujący nad polami dymy z ogniska.
Los uprzejmie mi przynosi
chwile nowe,
kolorowe,
nawet by być moimi gotowe,
że tylko brać nim stracą na wartości
zanim czas je unieważni jak bilety jednorazowe.
Lecz pragnienie tamtej jeszcze nie przedawnione
staje się zarzewiem chandry i rozterki nowej
bo zrobiłem dla niej miejsce przy sobie i czekam
chociaż nie widać jej nawet z daleka
więc co nowe choć kusi też tu jest przez moment i ucieka
ode mnie wszystkiego pragnącego a na nic nie zdecydowanego człowieka.
[ 04-07.10.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz