poniedziałek, 3 października 2022

Co za księżyc ...

Co za księżyc ...



Jeszcze ciągle dręczą mnie obawy
o natury rzeczy podstawy 
rozpoznać kiedy dobro podaje dłoń,
a kiedy pod dobra złudą i pozorem 
przymila się zło najpiękniejszym porankiem
udając, że jest najczulej budzącym kochankiem
albo niespodziewanie nagle przytulnym wieczorem
podaje herbatę z konfiturą albo miodem
i porywa za sobą w otchłani toń
niekiedy nawet po samo dno
podawszy ofiarnie pomocną dłoń,
pocałunek przymierza kładąc na skroń.
Ale kiedy nocą ginie widnokrąg,
a księżyc pochyla ku obłokom
przybyłym tu z poranną nawałnicą
swoje pyzate złote półlico
jakby dzielił się zdobytą przypadkiem tajemnicą
albo próbując prześwietlić przyszłość tę najbliższą,
strzępy nadziei  w mej duszy wiszą
ku serca pokrzepieniu strofy piszą.

[ 03.10.2022 ]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz