Genius loci
Zachodziło rubinowo słońce za cmentarne wzgórze
kładąc gorące lico na purpurowo złotej chmurze,
słuchając wiatru w przed wieczornej ciszy
i z dalekiej dali
kołysania morskiej fali
co na świat wydaje księżyc w spłowiały lazur
piękny , dorodny ,okazały tak natychmiast, tak od razu,
stoi w stworzenia progach milczy i błyszczy
ogromny jak dynia
nad miastem Gdynia.
A gdy otuli się szalem perłowej mgły
z wysokich sfer zagląda w okna mi
plotąc coś po swojemu trzy po trzy
zabawia ćmy
zamawia sny
i odchodzi tam gdzie wczoraj już był
by zapukać do przez słońce zamkniętych drzwi
i podarować jesiennych impresji lirycznych cykl.
A nie lęka się , że spłonie
gdy zbliży się nieroztropnie
rozmarzony półprzytomnie,
ale nie wiadomo kto w tym związku na odległość nosi spodnie.
Świat się w gęste mroki lasu schował
w dali pohukuje rozbudzona sowa
aż się echo plackiem położyło w dzikie pola.
[ 09-10.10.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz