Wenus i Mars
Przydrożny las w bezruchu już stał
w pustych gałęziach nie szumiał wiatr
nikt tu nie spacerował prócz nas.
Księżyc nie świecił i nie było gwiazd
w kałużach odblask nielicznych lamp
półmrok nasze cienie nam skradł.
Przez dziurę w chmurze zobaczyć znów chcę
jak Wenus do Marsa spojrzenia śle
a on ją bierze w ramiona swe.
Przez mleczną drogę przebiega ktoś gdzieś
a ty mi coś powiedzieć wciąż chcesz
zawirowały płatki śniegu wokół rzęs
więc chodźmy, wiem dobrze w czym rzecz:
Tobie
nie w głowie
Wenus i Mars
tam gwiazda spadła, patrz
a związek nasz
nagle widzisz bez szans
w za dużym rozkroku trwasz
trochę tu, bardziej tam,
pośród wszystkich
innych spraw
zawsze pilnych,
przesłanek mentalnych ci brak
by przy mym boku
po literkach raz do roku
być,
gdy trzeba żyć,
a jeszcze wciąż pogania cię czas,
a ty wolisz nawet bez sensu gdzieś gnać
zamiast sensownie
spokojnie koło mnie
jak pod zepsutym semaforem stać,
więc cóż że Wenus i Mars
nie zapomnisz ze mną przeżytych zdarzeń.
No to wracajmy, pomogę spakować ci bagaże.
[ 18-19.03.2024 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz