wtorek, 5 września 2023

Puck jak Portofino

 Puck jak Portofino 


Nie wiem do dziś czy mogła być z tego miłość
nie było to w żadnej mierze oczywiste
choć scena jak z marzeń zaiste
gdy raz mnie do Pucka zabrałeś   jak do  Portofino
malowniczego boczną drogą pośród zielonych łąk
gdy mi wcale miłośnie nie płonął wzrok,
może coś się plątało w gestach rąk
bezradnie, może tylko serce
ulegało tajemniczej podniecie
że jak mdlejącą Rebekę w ramiona mnie weźmiesz
tu w szpalerze wysokich topoli

gdzie nas zgorszony wzrok niczyj nie dogoni
  bo przecież nigdy ci nie zdradzałem swoich przemyśleń, 
że leżysz mi na sercu jak kwiat uroczyście
ani tego, że śnisz mi się pięknie erotycznie, 
a nie mogłeś domyślać  się tego mgliście.

Spokojna śpiewających traw zatoka
o świcie ze Słońcem, nocą z gwiazdami
zaglądała nam w okna
by podglądać jak się nadzy do siebie przytulamy,

jak w zmysłowo finezyjny ornament ciała składamy 
jak się namiętnie stajemy własnymi pieszczotami,
ust szepty jak płomienie splatamy
 w blask , szelest niby realny a nie do wiary
 takie nasze czary - mary.

Trzymając nas za ręce środek lata
gwarnym i wonnym środkiem dnia
spacerował z nami po wszystkich promenadach
wylegiwał na gorących piaskach plaż,
zimne piwo sączyliśmy w kafejce na palach
jak zwyczajna turystyczna para
na dwudniowych od codzienności  wagarach
morska fala coś tam szumiała o panów kochających panach
jakby trochę nami zażenowana
a noc podawała wśród gwiazd szampana
i chociaż tak pięknie to wszystko było
jednak nie przyszła by zostać na dłużej miłość.
Może nie było jej do nas po drodze,
a może wcale nie o nią w tym wszystkim chodziło
dziś tym wspomnieniem sprzed lat kawę słodzę,

ubiorę się cieplej bo mimo słońca
za oknem znów się znacznie ochłodziło.




[ 04- 05.09.2023 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz