Z błękitu nieba
Z błękitu nieba półksiężyca blady zarys
na nachalną twoją urodę się bezczelnie zagapił
jak na najpiękniejszą Helenę beztroski Parys
roztrzepany trzmiel w różową koniczynę zarył,
tak w ciebie wpatrzony prawie się nie zabił
chwilę jak mgnienie żyjący pstrokaty motyl
skrzydeł swych cień na twój obłędny profil
w lustrze wody odbity, niechcąco położył
bo twego piękna błysk go zamroczył.
Świat bez zastrzeżeń cię wielbi i kocha
nieustannie śle tobie ,,achy" i ,,ochy"
i żaden los prostoty twych ścieżek nie mota,
nie gmatwa, wiatr w twe skrzydła dmucha na pomyślne tylko loty.
Więc pragniesz nim nastanie nagość między nami
bym do ciebie przyszedł jak Toliboski z nenufarami ...
ostatecznie, myślę, mógłbym z tulipanami.
Ale ja nie jestem postacią z książki
przyniosę ci owszem radości lecz także troski
nie wiem sam w jakiej odmierzone proporcji,
jeśli zaś wolisz literacką frazę uczynić życia swego miarą
pamiętaj, że Toliboski nie związał się nigdy z Barbarą,
i wsłuchaj się w hejnał pod wieżą Mariacką
w dramatycznie przerwany w nim ton
i deszczu posłuchaj co pada na Bracką
tak brzmi kantata ciszy na trębacza zgon.
Może nam daj jedną szansę bez warunków wstępnych,
przeżyjmy ile się da chwil wspólnych pięknych,
troski podzielmy odważnie na pół by je łatwiej pokonać
odnajdźmy wyspy szczęśliwe i deskę ratunku w swoich bezpiecznych ramionach,
do rozczarowania pierwszej kropli krwi
kiedy wyda ci się, że nie możesz ze mną być,
bo moja biografia objęta jest całkowitą rezerwacją miejsc
z mocno ograniczonym limitem czasu
więc będąc pod moimi drzwiami zapukaj i wejdź
zanim się serce zatrzyma przy zamkniętej bramie do lasu.
[ 05-08.09.2023 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz