sobota, 20 listopada 2021

ZNOWU SZARY ŚWIT

 ZNOWU SZARY ŚWIT 


Zapnij , proszę, kurtkę, otul się szalem
weź rękawiczki i czapkę na swój spacer
bo cię przewieje i zmarzniesz
a już mnie przy sobie nie masz na ogrzenie.
Niepotrzebnie coś położyłeś na losu szalę
i przekroczyłeś dozwoloną skalę.
choć rzeczywistość przeszyje mnie żalem
niczego nie odnajdę, nie ocalę,
chociaż mostów za sobą nie spalę,
pod oknem twoim raczej nie stanę
choć tę myśl natrętną jak mantrę
poniosę ze sobą w szary deszczowy poranek.

Znowu w szary świt
wiodą pogmatwane sny,
w których wszędzie ty
tak potrzebny  mi
we wszystkie dni
a tak niedostępny
gdy się śnią przewrotne sny,
i tak mnie to dręczy
jak werdykt ze szkolnej ławy:
"bardzo dobrze, siadaj, niedostateczny"
i gdy się zgubię a nie rozumiem mapy
albo nie rozpoznaję oczywistych elementów
najbliższych topografii
bo bez żadnych podstaw, argumentów
jakby w jednym kadrze się znalazł
kolaż miliona fotografii
bez sentymentów
ktoś w nim odnajdywać się kazał.
Zaraz się rozbudzę i nie będę tego pamiętał,
jakby ktoś  gumką wymazał.

Znowu szary świt
spowity w szarą myśl,
a ząb uparcie ćmi,
deszcz słabo mży,
senna snuje się myśl
od okna do drzwi
jakieś motto na dziś
że trzeba mieć i być,
jeszcze kawy łyk
a już pora by iść,
skądś dobiega wrony krzyk,
wiatr szczyty drzew
delikatnie muska,
marszy wodę w kałuż lustrach
a potem jak gniew
szorstko przysiada na mych ustach
bym nie powiedział nic
co przychodzi na myśl.
Gdy tym czasem złoty liść
jedwabny błysk
przez powietrza sukno
frunie leciutko,
jakby chciał czymś innym być,
nim opadnie, piruety kręci, drży
jak iskra płomienia
wydziergana z półcienia
wysnutego wspomnienia.
Niby wszystko tak zwyczajne,
codziennie banalne,
a przecież niepowtarzalne.



[ 17-20.11.2021 ]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz