niedziela, 28 listopada 2021

Z WYPRZEDAŻY

Z WYPRZEDAŻY



Jest rano godzina dziesiąta
przez domu okna
najbliższy świat oglądam,
jeszcze mgiełką snu spowity
dociec próbuję ze sobą 
czego pragnę, czego żądam
a czego wręcz przeciwnie
choć się samo do mnie pcha
niech przepadnie, niech zginie
taką wolę mam, taką wolę mam
niech sobie znajdzie inne dłonie
tak myślę stojąc przy oknie
a codzienności kram
kusi wachlarzem możliwości rozmaitych:
tu asortyment rozstań tkliwych,
tu westchnień do zniesienia niemożliwych,
obok oferta szczęść wątpliwych,
tam gościnne progi,
i do nich poplątane drogi,
tam tęsknota chętnie pokocha,
ale to tylko słomiany zapał
kto się na to złapał
ten potem gorzko płakał,
tam samotność w nadziei obłokach,
a tam miłość niechciana i płocha,
tam pierrot prezentuje focha
a kolombina w esemesie pisze mu: wynocha,
i nawet nie zapłacze, nie zaszlocha...
o, już ją przytula arlekin niejaki
co ją gestem czułym zwabił 
ona z zapałem wypolerowała mu jego karabin
on jej  w kuchni kran naprawił,
i tak przez przypadek lub okoliczności splot
na dłużej ze sobą zostali
a dzień im mija jak rok
a złote kłosy miłości w darze składa noc.
Gdzieś zapodziała się taśma do klejenia złamanych serc,
szklana kula nie chce pokazać gdzie jest,
tam wdzięczny trzepot nylonowych  rzęs,
tu album fotografii nieistniejących miejsc,
a tam jeden najpiękniejszy niespełniony sen,
tam zaś w kącie na sztaludze piękny obrazek
coś jakby Berezowska albo Szancer
a rzecz się nazywa utracone szanse, 
tu  sztucznych łez spory falkonik,
i chusteczki w promocji do nich
tu zaś pozytywka, w której  pusty śmiech dzwoni
a obok wysłużony wieniec laurowy,
co niejedne już skronie zdobił,
tu stylowe pretensje
w burzliwym afekcie
i złośliwości najpiękniejsze na świecie,
tu wyrzuty na okazję każdą
tu wspomnienia co się na nic nie przydadzą,
jest też zestaw  z instrukcją obsługi
będzie miał pożytek gdy ktoś kupi
jak posiać i samemu w nią uwierzyć - wątpliwość
gdy do świadomości dobija się niewygodna oczywistość,
tu bela przedniej powierzchowności,
tam stosy drobnych niegodziwości
pośród dystyngowanych nieostrożności , 
i szkatułka zadufanych nadętych próżności ,
a tu są kwiaty bezinteresownej serdeczności,
poradniki jak się nauczyć wdzięczności
i pozbyć pazerności ,
jak postępować z nadmiarem przykrości,
jak spakować bagaż w podróż do wieczności,
jak unikać toksycznych fascynacji
i atlas z mapami pośrednich i docelowych stacji,
do szczęścia 
na chwilę do wynajęcia,
tam szeptany przez wiatr pośród lasów
niepotrzebnych słów zasób,
wszystko dostępne do wyczerpania zapasów.
Lecz reklamacji i zwrotów się tu nie przyjmuje
więc się dobrze zastanów
czy ci potrzebne to co kupujesz.
Jest rano, ciągle jeszcze godzina dziesiąta
za oknami jesień uwija się i krząta,
wiatrem liście przerzuca i przegania kurze
deszczem wpada w  niedużą  kałużę 
by się w nich przeglądać mogła
jaka jest piękna i wiotka 
taką gdy wyjdziesz właśnie ją spotkasz.
Może polubisz choć nie pokochasz.



[ 28.11.2021 ]



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz