wtorek, 23 listopada 2021

ZAMIAST NOTATKI DO DZIENNIKA

ZAMIAST NOTATKI DO DZIENNIKA




Jeszcze nie świt, dokoła cicho,
żadne się jeszcze ptaszę obłoku snu 
ze swego gniazdka nie pozbyło,
tylko sowa wołała brzask swoim : hu, hu
i na to zawołanie  wstał poniedziałek
by zainicjować tygodniowy życia kabaret
a mnie przydałaby się dodatkowa niedziela,
może po to,  by się nie bać.
Trzeba wyjść w pozornie spokojną przestrzeń
przepełnioną szumnym szelestem
która za moment rzuci gradem
jakby kto sypał z nieba białym pieprzem.
Odetchnąć pełną piersią rześkim powietrzem
przekonać się i uwierzyć , że oto jestem
trybikiem w systemie
który jakby co, to i tak łatwo obejdzie się
beze mnie.
Opodal na czubku sosny
krzyk wrony : dramatyczny, czy radosny?
Często śni mi się niemiecka wojna,
a od tego moja dusza niespokojna,
potem werblem o parapet budzi mnie deszcz
który śpiewa przemokniętą do nitki pieśń
o słońcu co niemrawo się wspina
a wiatr je chmurami przykrywa.
Człowiek jest jak książka
tylko nie wiadomo czyjego autorstwa.
A spontaniczne myśli są nie zawsze
poprawne gramatycznie.

[20.10. i  22.11. 2021 ]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz