sobota, 6 listopada 2021

ZWYKŁY CHŁOPAK

ZWYKŁY CHŁOPAK



Zwykły chłopak o czarnych źrenicach,
nieznany brzeg, cicha dobra przystań,
był jak sen , był jak tajemnica
i lubił blask , lubił cień księżyca.
Każdy dzień brał  jakim dawał mu los
każdą z dróg podążał po kres
gwiazd nie szukał kiedy swój zmylił trop
ufnie brał każdy życia gest.
Był też ktoś, kto wiedział o nim wszystko
na pamięć znał każdy jego uśmiech
znał też łzy , którymi płakał gorzko
niekiedy w noc, skryty w cień księżyca.
Mimo to się  bał , że skrywa coś,
wciąż go sprawdzał i pytał wciąż
cienia zdrady szukał wśród blasków słońc
nie przeczuwał, że tym zrani go.

Miał dość,
że on
radość życia rozbił jak kruche szkło.
Bez scen
bez łez
 w niedaleki poszedł świat pewnego dnia 
By żyć
by śnić
że jest miłość potężniejsza od zła.
By brać
By dać
serce na dłoni jeszcze jeden raz.

Wiatru szept w koronie starego drzewa
przypomniał mu dawne serca drżenia
w których znów odnalazł przeznaczenie
kochał znowu blask i cień księżyca.
Czwarta rano, smętnie pusta stacja,
nikogo w krąg, słychać tylko ciszę
a tam on coś sobie skrycie pisze
wciąż nie wie sam czyja była racja,
już z oddali nadbiega stukot kół
bez biletu ale już trzeba iść
dać się zabrać w tę mgłę pośród pól
bo coś dobrego przyjdzie jeszcze dziś.
Blask księżyca
 i ten cień co obok niego przysiadł
na nieba tle
słodkie śle spojrzenia i czegoś chce.
By żyć
By śnić 
o miłości potężniejszej od zła,
By brać
by dać
serce na dłoni jeszcze jeden raz.



[ 3-6.11.2021 ]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz