ZANIOSŁO MNIE DZIŚ POD TWÓJ DOM
(Piotrkowi S)
Zaniosło mnie dziś pod twój dom
jakoś tak odruchowo mi się tam szło
przecież od dawna się już nie umawiamy
też wspólnych marzeń i planów nie mamy
a światło słońca świeciło ostro
ciśnienie spadało to znowu rosło
by cię zobaczyć do czoła podnosiłem dłoń
opierając kciuk o skroń
południowy skwar
chłodził lekki wiatr
chociaż może też mu się nie chaciało wiać
bo się zjawiał nie wiadomo skąd i znikał
tam gdzie zazwyczaj kładzie swoją głowę spać
cień się za nim snuł, leciutko przemykał
wsród pasma nad miasto nadciągających szarych chmur
jakby się spodziewał, ze tamtędy spacerować może Bóg.
Patrzę przez chwilkę bardzo krótką w twoje okno
chociaż zadzieram głowę wysoko
wiem, że cię raczej nie zobaczę , może, gdybyś stał za zasłoną,
ale myślę czy być może teraz właśnie kocha się ktoś z tobą
czy łagodnie i z finezją czy z perwersją i na ostro,
czy jest ci dobrze, czy o to ci szło?
A może w któreś bliższe albo dalsze strony cię poniosło
i wieczorem zamieścisz z wycieczki notatkę radosną?
Mam nadzieję że nie siedzisz w kącie i nie płaczesz,
że ktoś zawiódł, zdradził
a przecież miało być inaczej.
[ 14.08.2021 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz