ZAKOCHANI W CHOPINIE
Umilkły owacyjne brawa
chociaż niechętnie,
pogasły światła
nie beznamiętnie,
nawet szelestu kartek
jurorskich notatek...
Zdumionym zachwytem,
przepełniona tak tu nagle sama została
sławetna zacna koncertowa sala,
przecięta przez serce wirtuozowskim sznytem.
Nieprzebrzmiałe echo jej akustykę jeszcze rozpala.
Już się wszystko dokonało, odbyło
ale wezbrana przepiękną muzyką
cisza nią jeszcze długo brzmiała
jakby cieni orkiestra bez partytur ją grała
aby ta nagła pustka nią się ogrzała
i ta szemrząca natchnionym urzeczeniem fala
w przestronnym foyer i lustrzanych korytarzach.
Na drugim piętrze
w kakofinii emocji o najwyższym rejestrze
arbitralne prawdy
kruszą światło uderzając w żyrandoli girlandy
jego barwne okruchy spadają jak powietrze
na miękkie fotele i zdobione poręcze
Rozkwitają artystyczne racje - dywagacje
snują się przekleństwa, piętrzą afirmacje
zaczarowanej krainy czerni i bieli
uważać trzeba żeby nie wylać dziecka podczas kąpieli
I znaczenia
żadnego to nie ma
czy jest po mieczu czy po kądzieli,
coraz większe ze zdumienia źrenice
a zacierają się jasno określone granice
kto tu w rzeczy samej najważniejszym artystą
kto choć już z w panteonie nazwiskiem lecz tylko statystą.
( nie mylić z sadystą ).
Zatem każdy w swej duszy, w swym rozumie i sercu ustala
jakaż to nieprawdopodobna skala
geniuszu się o niego otarła,
jak to mocne wzruszenie
drapieżnie dopadło do tęsknoty gardła
i wodzenie na pokuszenie samego siebie
dwa w jednym i cios i podniesiona garda
i żywe piękno i natura martwa
strzelista prawdy jasność i zwątpienia mgła ją gmatwa
i to obezwładniające napięcie
bo trzeba wypracować sensowne rozstrzygnięcie.
Znowu będzie szach i mat, będzie perskiego oka mrugnięcie.
Uzasadnienie gdzieś się rozwinie, gdzieś uściśli
w laurowych wieńcach kwiat japońskiej wiśni.
A fortuna z mamoną zrobią sobie wspólne zdjęcie.
Nie koniecznie w sekrecie.
Szybko zamieszczą je w internecie.
Będą sprawdzać czy lajkujecie.
[ 21.10.2021 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz