niedziela, 2 kwietnia 2023

O Broniewskim

O Broniewskim


A młodość swą odział w mundur żołnierski,
ku ojczyzny chwale dano mu karabin do ręki
i żołnierzem uczciwie przyznać trzeba
dzielnym był i w czynach bohaterski
gdy do okoła świat się walił  i płonął
a kiedy w wojny rozgardiaszu strzelał
swój do swego, ocalenie cenę miało słoną,
dojrzewał w cieniu zwycięstwa i blasku klęski,
poznał smak wódki, hazardu, panien obyczajów lekkich...
przy każdej sposobności szukał miłości,
bo poznał szały uniesień i rozkosze namiętności,
a pragną uczucia gwałtownego może mniej
ale prawdziwego,  
pewnością stałego, niezmiennością silnego,
jak opoka, jak drzewo.

Słowa swojego będąc matką i ojcem
sam swoje wiersze
recytował najlepiej
pod słońcem 
słuchaczy chwytał mocno za serce
za duszę i sumienie
w skupienia atmosferze napiętej
w sztuki swojej katedrze
gdziekolwiek by nie było to miejsce
czy o robotnika pracy ciężkiej
czy rewolucjonisty niebezpiecznej
czy recytował o miłości i tęsknocie
strofy w lirycznej sukience ...
albowiem znał się na swojej artystycznej robocie.

On nie zawsze był grzeczny,
jak się nie-poetom wydają poeci,
żył fantasmagorii niebezpiecznymi złudami,
w co wierzył wyjawiał śmiało czarno na białym,
bywał zasadniczy, ostry, niecenzuralny,
kochał mocno, do cna 
ale mało kto umiał, chciał
z nim tę miłość przez życie nieść
i nadawać często  niełatwym dniom sens
a rozczarowania tęgo zakrapiał mocnymi wódami
i splamiał swą świetność i cześć
w gronie nie bardzo kameralnym.

Bywał tragikomicznie naiwny
w ujęciu bieżąco - retrospektywnym
ale biegle czytał między wierszami
lecz trudno było mu przyznać się przed sobą samym,
iż wszystko rozumiał , nawet i to,
że co brał do serca i na swych powinności flagę
nagle oglądał  zdradzony, zdumiony jako farsę, blagę
pod grubymi nićmi uszytą pozorów szatą.

Jedni go uwielbiali, drudzy znieważali,
ci kochali, tamci za plecami zdradzali
albo całkiem prosto w oczy
nic, że to zbyt mocno jak cios zamroczy
swej prawdy piachem sypał pełen złości
ten czy tamten z do serca przygarniętych gości,
rzec by można : samo życie,
a on przez to płakał nie koniecznie skrycie,
płakał, pił , opisywał ołówkiem w zeszycie.

Gdy wykryto u niego raka,
że to bronchit wszystkim do okoła wmawiał,
że nad morzem bawiąc chyba tę infekcję złapał,
ale innym siebie pocieszać tą wymówką zabraniał,
a ponieważ zawsze krzepki, wysportowany
łatwo wierzył każdy w to co mówił sam zainteresowany.

Nie da się w tę zamkniętą wiekiem trumny biografię
wpisać : ciąg dalszy nastąpi niebawem
choć czasem ktoś jeszcze pośmiertną popełni erratę,
bo wszyscy wszystko już powiedzieli, napisali,
z przekonaniem, że swoim wątkiem temat dopełnili i wyczerpali.
Czy faktycznie ? Orzec tego nie potrafię.

[ 29.03-02.04.2023 ]





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz