Piszę wiersze
Piszę wiersze
przejrzyste jak powietrze
liryczne
i pornograficzne,
urągliwe i grzeczniejsze.
przejrzyste jak powietrze
liryczne
i pornograficzne,
urągliwe i grzeczniejsze.
Piszę wiersze
jak migawką
przebudzenia
zatrzymane kadry snów
zamazane lub ostrzejsze
pełne jasnych lub zamglonych słów.
Piszę wiersze
pierwsze lepsze
grafomańskie
i szampańskie
z płatków kwiatków
z plam na Słońcu , pyłu gwiazd
czasem słowem łapię wiatr,
albo przesypuję piach.
Piszę wiersze
raz krótkie
raz obszerniejsze
jedne przetykane smutkiem
drugie radośniejsze
czasem z nich wynika
aneks do notatki z dziennika,
ale wszystko zbyt banalne
mało uniwersalne.
Piszę wiersze,
aby dać znać, że jestem,
że kocham, nienawidzę, tęsknię
że mam ostatnią chyba nadzieję.
Piszę wiersze
jak depesze
do pana Boga
choć nie dyktuje ich trwoga
a On takich wierszy raczej nie chce,
może by wolał teksty piosenek
powabnych jak wiosennych sukienek
szelest,
a On jest
zajęty plątaniem naszych życiowych ścieżek,
otulaniem głogów delikatnym kwieciem,
dzikim różom opowiada coś w sekrecie,
może gra w karty i siedem bez atu bierze,
może ma inne ważniejsze sprawy
i nawet przy kubku porannej kawy
słów moich nie jest spragniony ani ciekawy
o co mieć zresztą trudno pretensje.
otulaniem głogów delikatnym kwieciem,
dzikim różom opowiada coś w sekrecie,
może gra w karty i siedem bez atu bierze,
może ma inne ważniejsze sprawy
i nawet przy kubku porannej kawy
słów moich nie jest spragniony ani ciekawy
o co mieć zresztą trudno pretensje.
A ja nadal piszę wiersze
koślawe, chropawe
niektóre ładniejsze
i może ciekawe,
nie chowam przed światem,
bez oporów i zastrzeżeń
wypuszczam w wirtualną przestrzeń
w której może robi się od tego zator
a nie czyta ich nikt, może tylko administrator.
Są czasem zaangażowane
w jakąś konieczną nagle sprawę
albo zupełnie w sobie nie zebrane
niekiedy jak bezsenność niepotrzebne
udające w wieży zamkniętą królewnę
albo królewicza w złotej zbroi
pośród możliwości wszelkich pokojów
który wie czego nie chce ale się wiecznie boi,
i z tego niekiedy powodu bywa na świat obrażony
w krainie wiecznie nie przełamanych lodów.
Mężczyzną w tych wierszach jestem,
bywam kobietą gdy wiersz tego zechce
i spektrum środków wyrazu robi się większe
zatem piszę sobie te wiersze
próbując nimi samotności dać w twarz
strachy brać łatwiej na tarczę tarcz,
gdy zabijają czas czasowi na złość
i kładą się ze mną spać
bo akurat przyszły jak przypadkowy gość
któremu wypada schronienie dać
nim hymn zaśpiewa pierwszy ptak
i wstają w początku dnia
gdy slońca pierwsze promienie budzą świat.
Piszę wiersze z bocznego toru
pełne zapachów i kolorów
i kluczy do zagadek tajemniczych ogrodów
jak katalogi sukcesów i klęsk
jak samo życie i jego sens.
25.05.23
25.05.23
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz