Słowa jak zioła zbieram
Zbieram słowa jak zioła
bez potu czoła
po dzikich polach
a one podchodzą jak wonne trawy
na wysokość nagich kolan
i zapraszają jak psy do zabawy.
Wiedzieć nie muszę i nie chcę
co królowa ma w swojej torebce,
ani zgadnąć nie dam rady
ile było, jest drogich B
w życiu Krystyny Jandy,
ale chętnie dowiem się,
ale czuję, że chcę i muszę
poznać co wzrusza twoją duszę
kiedy słońce bierze kąpiel w deszczu
i wyciera się ręcznikiem pełnym tęczy,
albo kiedy zapach wieczoru
łasi się do koniczyn na ugorze
i wianki z nich plecie
zanim znów już będzie po lecie
i z szelestem płynie w liche zboże,
gdy złoty księżyc tuli obłok
niebiesko-blado-szarego koloru
a drugi jak piórko mknie sobie obok
i staje w nieustanne zaloty
ze słońcem co już przeciwną stronę lasu broczy
i łuną żywą jeszcze, jaskrawą oślepia jego oczy
aż go zamroczy,
gdy zebrana chwila do chwili
w sekwens czasu się nie łączy,
ten czas choć mija, przemija a się nie kończy
i niekiedy jest jak ktoś bliski, to znów obcy
zupełnie i całkiem,przy czym nikogo to nie dziwi.
I przez słomkę spokojnie sobie sączy
nektar wrzosowo liliowy póki nadchodząca noc
tej imprezy jasno nie przerwie nie zakończy
gdy swe balski do okoła po świecie roztoczy
któremu z podzowu i zachwytu odbierze głos.
[ 05-08.08.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz