ZIELONEGO NIE MAM POJĘCIA
Zielonego nie mam ani bladego pojęcia skąd się biorą
by ciebie opisać, pomysły wzięte z żywiołu wody, metaforą .
Ty jesteś jak jezioro
pozornie spokojny jego nieruchomą tonią
tam się w szuwar zaszyjesz
tam poszumisz sobie w trzcinie
i masz świadomość że wszystko płynie
i jak ryba w wodzie wiesz, że żyjesz.
A nie mówisz nigdy wprost,
jak ono wodą słów płyniesz na około,
przy tym myślisz sobie
że się twe słowa ze sobą tak dobiorą,
że powstanie z nich kładka,
a ty już z niej stawiasz most,
i jak w daremnej modlitwie załamujesz dłonie
bo na gładkiej jeziora toni struga wartka
z wszystkim coś powiedzieć chciał
zdradzieckim, porywczym nurtem
pomknęła w dal
jak na wesoły bal
i pogubiły się słowa nagle wszystkie hurtem,
jak kamienie w wodzie,
i - już, mamy po rozmowie,
choć się długo szykowałeś do niej,
i tym sposobem nie porozmawiamy sobie,
i niczego od ciebie się znowu nie dowiem.
Ale niezmiennie rano i wieczorem
będziemy się dzielić kawą i chlebem,
częstować wiarą, miłością, nadzieją i uśmiechem
do którego przyklei się cień tego czego nie wiem.
[ 04.02.2021 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz