Siła marzeń w skali Zabrze
Chociaż twój oddech na szybie zamarzał
jak obraz który w twej duszy przymiarkę brał
i wyszedł ze swych ram i nietrwały zostawił ślad
niepowtarzalny w żadnym innym wydaniu kadr
patrząc na obcy krajobraz cały w mroźnej bieli
jakby się zmęczony położył do snu w chłód pościeli
nim się ludzie do kościołów wybiorą przy niedzieli,
kształt nowego marzenia , przygody kół rytmem zadrżał
za jego, jej głosem i nie sam przyjechałeś do Zabrza
bo się tak złożyło że los zechciał to czego chciałeś sam
i mogłeś na chwil kilka szczęśliwych zostawić kram
w który czas życia ci zapakował smak trosk i strach
choć z zapałem notujesz słońca i tęcze pośród kart
codzienności wiernej jak wierny jest twój własny świat.
W pierwszym dniu drugiej dekady grudnia
jakieś sto pięćdziesiąt kroków do południa
nim z mariackiej wieży popłynął krakowski hejnał
zauważyłeś zjazd gwiazd jak znak, że się będzie spełniał
do joty jak z katalogu jeden z piękniejszych snów
że aby to potem opisać po prostu zabraknie słów.
Gdy zostawiałeś palto w szatni nie byłeś pierwszy ani ostatni,
foyer było gwarne, jasne skąpane świateł kaskadami,
widzisz ludzi, którzy przybywają do kultowej zacnej sali
pojedynczo, grupami, parami, poważni to zaś roześmiani
a wszyscy niezmiernie ogarnięci emocjami
i oczekiwaniem na to co się ma za chwil kilka wydarzyć.
Ze swojego wysokiego miejsca patrzysz
jakbyś kogoś szukał w tym tłumie obcych twarzy,
albo spodziewał się spotkać dawnych znajomych ze Śląska
a tym czasem jedyną znajomą jest twoja własna siostra.
Nim pogasną światła i zapadnie teatralna cisza
oko nęci raz po raz słabo oświetlona kulisa
pełna podskórnego przedspektaklowego życia.
Ktoś w niej przemyka, kostiumem błyska.
Jeszcze spóźniony widz się na swoje miejsce przeciska
a już rytm nabija perkusista, ton podaje gitarzysta
i śpiew płynie czysty harmoniczny wielogłosowy
Accantus Studio Live 4
musicalowe, filmowe i inne numery
a po każdym programu punkcie owacje, aplauz zawrót głowy.
I jeszcze bis
bo tego domaga się widz
a potem drugi, artyści są na to przygotowani
publiczność wyprosiła to feerycznymi brawami.
A potem koniec bajki, szturm szatni,
Obserwujesz nerwowo bieg wydarzeń
chociaż wszystko przebiega sprawnie
odliczasz czas spoglądając na zegarek
i już wiesz że nie zdążysz dotrzeć na przystanek,
to nic, znajdzie się inne rozwiązanie.
Będzie dobrze prawem serii szczęść, możesz liczyć na nie,
bo cię tu przywiodła siła marzeń
dziś mierzona w skali Zabrze.
[ 11,17-18.12.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz