ZAPROSZENIA
Jeszcze mam apetyt na randki
kiedy budzą mnie słoneczne ranki,
świat się przystraja białym i różowym kwieciem
ale nikt nie zaprasza czy to maj czy wrzesień,
choćby do baru, gdzie na stole obrus z ceratki
i w tandetnym wazoniku sztuczne kwiatki,
nie zaprasza na niedzielny spacer
żeby być przez chwilę blisko siebie i razem
delikatnie wpadając na siebie wiązać płatki marzeń,
nie mówi: daj swoje dłonie ja je ogrzeję
bo tak bardzo marzniesz,
nie całuje potem na pożegnanie
prosząc zmów taki pacierz za mnie
to znaczy czule pomyśl o mnie nim zaśniesz.
Nie zaprasza żeby na ławeczce w marinie posiedzieć
i pośród szumu fal, krzyku mew
usłyszeć wyznanie brzmiące jak syreny śpiew
jak to dobrze , że jesteś
i zapewnić - cieszę się, że jutro też dla mnie będziesz,
i nie będą to słowa na wiatr, który je palcem na wodzie zapisze,
a morze łaskawie ukołysze
gdy się dzień przystroi w atramentową ciszę.
Jeszcze mam apetyt na miłosny zawrót głowy,
na witanie brzasków różowo - waniliowych
i zachodów słońca wrzosowo- malinowych,
na całowanie wywiedziony gdzieś w szczere pole
gdzie nas osłonią cieniem trzy rosłe topole
gdzie udami i ramionami ciebie oplotę
jak w zbożach rumianki przytulają kakole.
Jeszcze mam nadzię, że nie jestem na to za stary
że nie usłyszę pretensji czego ty chcesz człowieku,
przecież już dawno twój rocznik wypadł z obiegu,
i ta nadzieja wciąż szuka sobie podobnej do pary.
[ 27.04.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz