Tylko założę buty
O pogodę nie zapytam wiatru ani ptaków,
nie wywróżę szans mojego powodzenia
z fusów kawy ani klęski znaków
no bo co mam do stracenia ? Co do stracenia?
A i tak zawsze ostatnia umiera nadzieja.
Tylko założę buty i wezmę plecak
w drzwiach zamek kluczem przekręcam,
i można ogólnie uznać , że to już
jestem w drodze na spotkanie z tobą
chociaż nie pachnie różami uliczny kurz
wszystkie dziś obrane drogi do ciebie wiodą.
Pamiętam dobrze ustalone miejsce i czas,
coraz mniej mnie zastanawia, że ty sam
tak bardzo nie po drodze tam masz,
wyjątkowo mało mnie stresuje ten fakt,
że się wydarzy nieodwracalny pierwszy raz,
że skonfrontować przyjdzie swoją twarz...
Czy długą nić sympatii los zechce nam dać
czy między nami nie będzie drugich szans
tak bym nie chciał przed tobą udawać, grać.
będzie co ma być przełamuje tych myśli trans.
Czy staniemy się sednem swoich spraw
czy zaledwie tłem do towarzyskich anegdotek
a może wspominania nie wartym epizodem
czy się obdzielimy światłem kilku swoich prawd
czy otoczymy półcieniami nieważnych plotek
to wszystko okaże się zaś potem.
A tym czasem z serca w piersi łopotem
na odwagę głęboki oddech biorę
bo już ostatni zakręt tam za tym obłokiem
i już ciebie widzę po ulicy drugiej stronie.
[ 06-08.09.2025 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz