ZACHŁANNIE
wiatr przegania kolorowe liście
z gzymsu do kałuży i spowrotem
skośnym płynnym lotem
bystrooka
pewna sroka
przemknęła pod oknem
a pada drobny deszcz
krople którego w kałużach rysują koła
jakby się ten deszcz z kałużą całował
zachłannie, wzdłuż , wszerz
sroka zdaje się być zachwycona,
chociaż istoty nie rozumie
jednak ochoczo wtóruje
tej srebrzystej namiętności
i w skowronkach cała
skradła i rozdała
przemoknięte całusy
na gzymsie gdzie inne sroki gości.
Ot takie są niekiedy srocze psikusy.
[03.11.2019]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz