środa, 20 listopada 2019

ZAGONIONY JEST CZŁOWIEK BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ I WIEK

ZAGONIONY JEST CZŁOWIEK 
BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ I WIEK




Gdy ci źle to nad  smutkiem twym Krystyna

z uśmiechem parasol pogody ducha rozpina
więc nawet polubisz preludium deszczowe Choipna
i poprzeglądasz zaproszenia na aktualne wydarzenia
porzucając chwilowe zwątpienia.
Umawiasz się na różne cuda - wianki
do poprawnie rozmarzonej Janki.
Na paluszkowych przekąsek szał
szarmancki Wojtek  zaprosić cię miał
ale zapomniał i plamę dał
i przez tydzień twych telefonów się bał,
choć ty nie pamiętałaś już tego.
Zastanawiam się co ty masz do Antoniego,
że tak często chodzisz do niego,
a nie mówisz mu cześć kolego?
Jakbyś szukała dnia zgubionego.
Albo jakież są twe interesy
do nie bezinteresownej Teresy?
Tak na serio, czy dla checy?
Czy nie wyprowadza cię na jakieś mroczne marginesy?
Bo jej się tak często niechcący pomylą konteksty.
A stale się mnożą ku temu preteksty.
Białe kłamstwo myli z białą prawdą
i ma reputację raczej marną
ale się przyjaźni z Martą
a ty z jego mamą i oraz tatą.
Wyśmienicie zna się na komputrze
ot ten cały oryginalny Leonardo.
Tomek się przegląda w lustrze
ćwiczy przysięgę, czy groźbę ,,nigdy już cię nie opuszczę"
a ty nie chcesz oplątywać się człowiekiem- bluszczem
a że ze Szwecji no to cóż że.
Czasami tęsknisz za Alicją
a ona się uśmiecha w oknie
z firanką gęstą jak mleko
i czego darować nie umiesz sobie.
że nie za jej tajemnicą,
do niej ci zawsze za daleko 
jej zgłębianie nie jest twoją ambicją.
Zżyłaś się z Barbarą
jak z prawie wyleczoną nerwicą,
odmierzasz  świat źle wyskalowaną miarą
i zmęczoną źrenicą
i w krzywym zwierciadle odbijasz
kiedy poprawiasz makijaż
czasem sprawdzasz lakmusem 
gdy się mijasz na zebrze z Mariuszem.
On niesforną czuprynę rudą chowa pod stylowym kapeluszem.
A co z Marią?
Szalony, spontaniczy szlachetny subtelny  Idzi
nie krytykuje, nie ocenia i z nikogo nie szydzi
ale nikt nie wie dlaczego się wstydzi
a może tak właśnie się boi , że go ktoś skrzywdzi?
Ciekawe, jak tę kwestię rozstrzygnie
co rusz czymś innym rozgniewany Zbigniew?
Masz jakieś sprawy do załatwienia u Beaty
ale nie masz czasu by się napić z nią herbaty.
U Krzysztofa rozbolała cię głowa
a nie pomaga pastylka miętowa
i się nie klei ta od dawna zaplanowana rozmowa.
A tu wpada jeszcze nieumówiona Iwona
zachwycająco pachnąca czymś nowym od Diora,
pogodna ale jakby czymś zmartwiona
a ciebie ciągle boli głowa.
U Grażyny przez skutki i przyczyny
rozpatrujesz nowe osoby i stare przypadki
w torebce nie możesz znaleźć pomadki
wyrzucasz do popielniczki plasterek cytryny.
Możliwe, że przez roztargnienie
ale tego to nikt nie wie.
U Wandy znowu przy dzbanuszku kawy
przełykasz kęs starej prawdy
dowód na istnienie maskarady
u Małgorzaty, która upina w kok włos
bo rozwiany ma zawsze głos
i tak zaraźliwie bezczelnie śmieje się każdemu w nos.
Nie pogadasz z Zenonem
nawet podwórkowym żargonem
odkąd odwiedził go z naprzeciwka Lech
brzęczy w nim tylko pusty śmiech.
Imitacje i frustracje
na śniadania i kolacje
zapodaje Śnieżka z Mikołajem.
Szerokim omijasz przełajem
i jak po ognień wpadasz do Karoliny
bo u niej każde pięć minut trwa najmarniej pół godziny
a tobie w unikach brakuje rutyny.
Tracisz szans i możliwości zasięg
gdy dodzwania się co ciebie Maciek.
Nie wyczytasz z intonacji 
dróg kluczowych kombinacji
gdy się z Jolką spotkasz na przesiadkowej stacji.
Ale wprost do czego zmierza
dowiesz się od rezolutnego Kazimierza,
Od Grzegorza znad morza
oczekiwać też by można,
Ale od Elżbiety - 
no niestety.
W autobusie, po drodze czytasz wnikliwie list od Agatki
ona ma takie skomplikowane anse względem własnej matki,
i ciągle narzeka, że nic jej nie dają do pensji przyznawane niewielkie dodatki
gdyż te kwoty w całości pochłaniają potrącenia na składki i podatki.
Ale teraz cię dopoinformowała,
że się ostatnio zakochała lecz ostatecznie i tak została sama
lecz nie płacze, nie rwie włosów
nie wypala więcej papierosów
i przekonuje że nie jest załamana
tylko trochę jeszcze rozsypana i niepozbierana.
Zamyślasz się i patrzysz za okno
na jesień zamokłą i zamgloną
i myślisz o spacerze nad zatoką
i że pewnie ta mgła
na kawałek świata apetyt dziś ma
zniknęły z widzenia pola 
Chałupy, Kuźnica, Jurata,Jastarnia i Hel
a po horyzont tylko szarość, tylko biel
i niewyznaczony jeszcze do nikąd cel.
Z zamyślenia wyrywa cię nagle biletów kontrola.
Na szczęście na gapę przecież nie jedziesz i za chwilę
kiedyś w końcu znajdziesz ten cholerny bilet, 
który gdzieś się zapodział tak  złośliwie,
Koślawy los choć solidnie podkuty
wciąż grzebie kluczem w zamku drzwi kochliwej Ziuty.
Kto kogo niecnie porzuci - zawsze są jakieś wyrzuty
bo nikt nie jest z godności własnej i czci do cna wyzuty.
Filiżanki jak płatki z cieniutkiej z Ćmielowa porcelanki  
a obrus z malowanej ceratki 
u różańcowej Renatki
i ciągle niedogadane rozliczne  tematy.
Bo się nieustannie spieszy na gorzkie żale, nieszpory lub roraty.
A Celina na wyżyny inteligencji w intrygach się wspina
wciąż tylko łatki hojnie w pstrych rękawiczkach przypina
i wmawia dookoła wszystkim, że to nie jej wina,
gdyż niedawno dopiero co wróciła, kto nie wie
z wycieczki statkiem po Renie
-już taka z niej madame sans-gene.
Irena natomiast chciałaby ciebie we wszystkim wyręczyć
a to ciebie tylko stresuje i męczy.
Bo może także w sypialni, tu podstępu zarzewie śmiesz węszyć.
Kontaktu nie masz z Jerzykiem
bo on tropi wszystkie podkreślenia wężykiem.
Hankę prosisz niech zaczeka
ty tylko chwilkę poudajesz Greka.
Bardzo spragniony jest niespodzianek
ten, który się zawsze wszystkiego spodziewa
czyli najbardziej markowy - Marek.
No  a ten przecudny Janek?
zwodził cię przez wieczór i zahaczył o poranek
lecz go kusił całkiem inny układ ciał
a czy osiągnął czego chciał
się nie dowiesz bo ci z widnokręgu zwiał.
Dawnej pieśni echo przywiał wiatr
co ją rzewnie śpiewał Żuławianek żeński chór
a ty chlipiąc i łzy ocierając nuciłaś z nim pod wtór
o miłości i rozstaniu dwojga serc
i poniesie się to echo aż po Kasprowy Wierch
i okrąży w rytmie tanga, wlaca lub fokstrota cały świat
i powróci świstem - twistem w zaokienny kadr,
z piosenkami i wiatrami tak po prostu jest.
Tak tę sprawę prosto rozstrzyga
przewrażliwiona  nieco Nina,
która nie przyjęła zaproszenia do kina
cóż jej po filmie bez Valentina , Di Caprio albo Chaplina,
I nie wybierze się także do teatru
bo się boi skutków tego jesiennego wiatru.
Za to Andrzej
nie ulega chandrze 
i chętnie linie swych dróg z twoimi splata, przecina.
A wszędzie biegiem, 
by się spotkać z drugim lub trzecim zagonionym człowiekiem.
Podziwiam, niezmiennie, że nie pomylą się tobie
te wszystkie kontakty, adresy
poupychane w kajety, notesy
bo tak cudownie nie znasz się na laptopie.
Ale uważasz wdzięcznie, że to nie istotne.
Cenisz i  kochasz wszystko co ulotne
Nie biorąc wcale tego przekornie.



[20-24.11.2019]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz