Z LANEGO NA WODĘ WOSKU
WSZYSTKIEGO PO TROSZKU
niektóre znaczenia widać tak po prostu
prawie realnie i dokładnie
jak rzekę z niewysokiego mostu
i jak kamienie na tej rzeki dnie
inne szczególy lampka wina wyłania
choć innemu komuś potrzebna będzie latarnia
gdy cicho drzwi logiki zamyka wyimaginowana klamka...
Gdy się z wosku wróży
to jakby się bylo w niezwykłej podróży
po świata siedmiu zakamarkach;
zagubieni i odnalezieni w rozlicznych przesiadkach
na rozdrożach i bezdrożach tak jak w perskich bajkach ...
Nie wiem jak ten los to wykombinował
które gwiazdy w uszko szeptem bajerował
a którym przez chwilę oczęta całował,
z której Apolla komnaty
pozbierał mgławic brokaty
czy u wyroczni pilnie terminował?
czy ostatecznie dobrze to wycyzelował ?
Księżyc też we mgle niekiedy chodzi
i po nie swoich sprawach palcami wodzi
Z pierwszego spojrzenia mi wychodzi,
kształt jakby łodzi, i co? jesteś z Łodzi?
Cóż, trudno, ale nie szkodzi,
niech to nadziei naszych nie chłodzi
Nie jesteś z Łodzi?
a to też nie szkodzi, nie ma czego żałować
może to znak, że będziemy do siebie wiosłować, żeglować
a jeśli w dobrym, ku sobie kierunku, to może nawet dryfować
aby wszystko dobrze było losu w tym głowa
i przeznaczenia robota koronkowa
Ja jestem z Podhalańskiego Makowa...
będziemy rzeczywistość po swojemu kształtować.
Na spotkanie w połowie drogi chętnie się zgodzisz
i natychmiast oczywiście zechcemy sobie samym coś ogłosić
że my głowy w chmurach będziemy nosić
po południu włoską kawę niebieskimi marzeniami słodzić
bo pozostaniemy wiecznie młodzi,
mimo siwiejących wdzięcznie skroni,
czas nas może dogoni ale nie przegoni
i niczego nie zabroni,
bo my razem z dłonią w dłoni
urody życia, miłości, seksu będziemy bezkarnie nadużywać
damy sobie radę gorzkie prawdy po imieniu ponazywać,
bez żenady na ulicy albo w kinie do utraty tchu się całować
a na jutro w żadnym razie niczego nie planować
i przed deszczem nie będziemy się po bramach chować.
Nie damy się wpędzać w poczucie winy
zignorujemy wiedzę spod znaku skutku i przyczyny.
Ominiemy łukiem szerokim (nie)bezpieczne brzegi wyspy rutyny.
Co nie wyjdzie - nie będziemy tego żałować
tylko znajdziemy na to sposób by to w przyszłości ulokować
ty mi powiesz, ja ci powiem : prowadź.
Prozę życia zmienimy w poezję
mamy do tego humor, fantazję, finezję
śmiechem rozproszymy wszelkie cienie
pstrym myśleniem w szary dzień
ja zainspiruję ciebie a ty mnie.
najbliżej nam zawsze będzie
niewątpliwie do siebie
gdzie nas wzrok poniesie.
Obyczaje wymyślimy nasze własne
i reguły proste, jasne.
Będziesz zasypiać bezpiecznie przy moim boku
a ja się wzruszę obserwując snu twojego spokój.
Przytulę policzek do twego pępuszka
i zasnę przy tobie wiedząc, że jesteś jak dobra wróżka,
obudzimy się mocno w siebie wtuleni
jakby na nasz sens zabraknąć miało przestrzeni,
nie potrzebne będzie śniadanie do łóżka
i nie w tym rzecz - nie myślę o okruszkach,
lecz o tym, że trzeba by się na chwilkę rozstać
a ja tak pragnę jeszcze w tej pozie na dłużej z tobą przy tobie pozostać.
[25-26.11..2019]
i reguły proste, jasne.
Będziesz zasypiać bezpiecznie przy moim boku
a ja się wzruszę obserwując snu twojego spokój.
Przytulę policzek do twego pępuszka
i zasnę przy tobie wiedząc, że jesteś jak dobra wróżka,
obudzimy się mocno w siebie wtuleni
jakby na nasz sens zabraknąć miało przestrzeni,
nie potrzebne będzie śniadanie do łóżka
i nie w tym rzecz - nie myślę o okruszkach,
lecz o tym, że trzeba by się na chwilkę rozstać
a ja tak pragnę jeszcze w tej pozie na dłużej z tobą przy tobie pozostać.
[25-26.11..2019]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz