środa, 3 kwietnia 2024

Od środy do wtorku

 Od środy do wtorku


Od środy do wtorku
przepadasz mi w natłoku 
nie wziętych pod uwagę spraw
niepodobny do nikogo kogo znam
i najcichszy głos rozsądku
nie przywołuje do porządku
a tykanie zegara
ciągle brzmi tak samo 
czy godzin wyliczanka nowa czy stara 
czy wczesna noc czy późne rano.
Przyzwyczajenia swoje prawa mają
i choć niby bezpiecznie przez życie mnie wiodą
to jednak prawa na przyzwyczajenia kichają
i raz po raz z jakimś marzeniem mnie rozwodzą 
znowu nie wiem co zauroczeniem a co tęsknotą
w starym albumie przybywa nowa chwilka
do kolekcji której jakoś nigdy nie przeglądam
tkwi w niej jak w sercu motylka szpilka
jak kiepska pociecha, że mu krzywdy niepogoda
nie uczyni , nie spali słońce żaru uczuć nadmiarem
modnego i unikatowego rysunku nie zetrze wiatr
deszcz nie zmoczy skrzydeł gdy lecieć by chciał
na randkę z boskim nenufarem
w parku nad rzeką gdzie chińska altana cień kładzie
na spokojnej wody taflę
gdzie się niewymownie piękna pani z pięknym panem
umówiła na spotkanie 
przy ławeczce tej przy której 
mak się wije z chabrem lub rumiankiem
o godzinie którą kurant na wieży zagra najczulej.
I co z tego? A co komu szkodzi, że nic.
Żyj i pozwól innym żyć.

[ 03.04.2024 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz