Krzysztof Kamil
Brał rym z chwili uśmiechu,
bijącego cicho ruczaju, z uroczyska
by uciec spod cienia wojny łapczyska,
był mgnieniem zatrzymanym w biegu
błyskiem gwiazdy kosmicznego bukietu
białą mgłą, śladem w ziemi od bagnetu.
Brał rymy z powietrza, lasu, rzeki
bystrym okiem, migawką powieki,
brzegom Wisły mazowieckim złotym
białym wierszem wyjawiał tęsknoty
by wróciło życie w pustkę jałowa, kiedyś, potem.
Brał z obrazów śmierci rymy
bo jego dom to barykada
bojowych pogorzelisk dymy
blask szczęścia - pożoga rdzawa,
Barbara - jego ukochana.
[ 03.09.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz