sobota, 4 lipca 2020

ZADZWONIŁEŚ W LIPCOWY WCZESNY RANEK

ZADZWONIŁEŚ W LIPCOWY WCZESNY RANEK



W lipcowy deszczowy wczesny ranek zadzwoniłeś

I opowiadasz jakbyś z egzotycznie dalekiej podróży
Teraz dopiero co pełen wspaniałych wrażeń wrócił
Katalog prawdopodobnych i możliwych zdarzeń otworzyłeś
Uprzedzasz pytania o znowu obcy telefonu numer
Zdajesz relację z fasady której sypie się blaga jak stary puder
Nie drgnie mi jednak nawet nieznacznie powieka
Ogarnia tylko żal i smutek gdy na dalszy ciąg czakam i nie czekam
Wiedząc, że prawdy w tym nawet za złamany grosz
Utkany tak bowiem jest twój skądinąd barwny choć skomplikowany los
Łatwo przechodzisz do istoty sedna,  łobuzie
Że  okradli cię w autobusie
Epicko zabrali telefon, portfel i klucze
Szkoda, a może dobrze, że nie widać
Zagojonych ran serca i duszy jak 
Zaczynają na nowo w szwach pękać
Szybko się chcesz rozłączać
Enigmatycznie coś nadmieniasz
Że musisz spadać bo praca
Łączysz całusy i pozdrowienia, nic więcej do powiedzenia
Ukrywam ulgę, że w ogóle żyjesz
Którędykolwiek się szlajasz i znowu pijesz
To twoje wybory, poczucie wartości i sumienie
I tak jeśli ty się nie zmienisz ja cię nie zmienię
Wiesz to zresztą sam, lecz ty masz inne o losie swoim wyobrażenie.
A swoim błędom niebywałe nadajesz znaczenie.

[ 03.07.2020 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz