ZWYKŁA PORA DNIA
Z domu wychodzisz
o zwykłej porze
a gdzieś w oddali wciąż szumi morze,
leniwie, sennie
jakby niechętnie
kołysze tonie w nieba kolorze.
Jutrzenka wschodzi
chwila nadchodzi
fortuna i fatum wciąż w jednej łodzi
w słońca powodzi
skronie wiatr chłodzi
rozkosznie pieści ciało powiewem.
Nie miałeś jednak komu powiedzieć
słów na dzień dobry, na do wiedzenia
na twe powroty z bliska , z daleka
też nikt zapewne nigdzie nie czeka.
Znów dzień
powiedzie cię w świat
przez losu zwykłe koleje
gdzie wierzba płacze , echo się śmieje.
ktoś gdzieś
jak zawsze z kimś coś
lecz przecież nic się nie dzieje,
znów na płatkach róży wróżysz
zielone zbierasz szczęścia kamienie.
Wracasz wieczorem
król bez korony
wzrok masz zmęczony
jak wiersz co nie jest jeszcze skończony.
uśmiech cokolwiek jest rozproszony
coś jeszcze czytasz, tak ze dwie strony,
słońce zachodzi gdzieś tam za borem
maluje niebo wrzosu kolorem.
Komuś bliskiemu
nieznajomemu
na dobranockę ślesz miłe słowa
przytulasz, całujesz bez zbędnych skrępowań
a twa wiadomość jest wpół obrazkowa.
W oddali basem odzywa się sowa,
zapada wreszcie noc księżycowa.
Zasypiasz słuchając morza.
[ 16.07.2021]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz