sobota, 14 listopada 2020

ZROBIĘ DWIE KAWY

 ZROBIĘ DWIE KAWY


Za oknem wrona jedna gaworzy przez drugą
deliberując o przemijaniu nad lustra kałużą,
Gdzieś w szczytach drzew rozbrzmiewa wron skrzeczący śpiew
nie pytaj o czym jest rzecz, mnie się zbiera na śmiech.

Nie wieje wiatr,  powietrza nie chłodzi,
po wilgotnych w lesie liściach jesień brodzi
wron dylemat ją także jakoś obchodzi
sama wszak przychodzi , potem odchodzi.

Niebieską kreską na piórkach
nisko nad ziemią przeleciawszy mignęła sójka,
nad głową dzięcioł w głuchy pień stuka i stuka,
niby jedzenia sobie w nim szuka, a jakby w drzwi do lasu pukał.

Czy komuś na pytanie " kto tam?"
zabawnie odpowie " hipopotam" ?
Mgła szara rozsiadła się szeroko nad zatoką
półwyspu nie widać jakby tam była droga do nikąd.

Dziś w kalendarzu nie ma żadnego święta
czy choćby znajomych imienin albo urodzin,
żeby mieć okazję i pretekst by o kimś serdeczniej pamiętać,
i tak mi banalnie jakoś ta sobota schodzi.

Ale nie ma sprawy, zrobię dwie kawy
jedną dla siebie, drugą dla mamy
dla niej ze śmietanką , do mojej słodzik wrzucam,
siądziemy w kuchni przy stole, porozmawiamy.

[ 14.11.2020 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz