ZROBIĘ DWIE KAWY
Za oknem wrona jedna gaworzy przez drugą
deliberując o przemijaniu nad lustra kałużą,
Gdzieś w szczytach drzew rozbrzmiewa wron skrzeczący śpiew
nie pytaj o czym jest rzecz, mnie się zbiera na śmiech.
Nie wieje wiatr, powietrza nie chłodzi,
po wilgotnych w lesie liściach jesień brodzi
wron dylemat ją także jakoś obchodzi
sama wszak przychodzi , potem odchodzi.
Niebieską kreską na piórkach
nisko nad ziemią przeleciawszy mignęła sójka,
nad głową dzięcioł w głuchy pień stuka i stuka,
niby jedzenia sobie w nim szuka, a jakby w drzwi do lasu pukał.
Czy komuś na pytanie " kto tam?"
zabawnie odpowie " hipopotam" ?
Mgła szara rozsiadła się szeroko nad zatoką
półwyspu nie widać jakby tam była droga do nikąd.
Dziś w kalendarzu nie ma żadnego święta
czy choćby znajomych imienin albo urodzin,
żeby mieć okazję i pretekst by o kimś serdeczniej pamiętać,
i tak mi banalnie jakoś ta sobota schodzi.
Ale nie ma sprawy, zrobię dwie kawy
jedną dla siebie, drugą dla mamy
dla niej ze śmietanką , do mojej słodzik wrzucam,
siądziemy w kuchni przy stole, porozmawiamy.
[ 14.11.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz