ZASUSZONY KWIATEK
Na tytułowych kartach niemal wszystkich domowych książek
znajduję starannie miękką kredką wykaligrafowane dedykacje
jak zasuszony kwiatek
"Kochanemu Króliczkowi - Małżonek."
Znam je doskonale ale dopiero teraz odkrywam być może inspirację.
I być może to stanowi tak dramatycznie niedostrzeżone wcześniej clou
jak przegapiony drogowskaz lub znaczenie niedośnionego snu
i aż się boję, że to mógł być do zrozumienia tamtej duszy prawdziwy klucz.
Królikiem nazywał żonę swoją Zofię pan Melchior Wańkowicz.
Czy może to być, by jego sposobem życia-bycia w swoim próbował żyć
Małżonek, i o tej dla siebie przybranej-wybranej fascynacji nie mówiąc nic
aby stwarzać i umacniać może tylko w sobie swej trudnej oryginalności mit?
Jakby z tego szablonu uczynił kanwę na życie swoje z nami...
Czerpał, mam wrażenie takie, z mistrza pełnymi garściami,
a jednak, nie nazwał go "Kingiem" niestety nigdy nikt.
W dodatku nikt z nas nie zagrał ni razu wedle tego schematu
i tu się oś druga skrywa tego małego a wielkiego dramatu.
[ 11.11.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz