Z KROPEL DESZCZU SUITA
W kolejny poniedziałek monotonnie pada deszcz,
Na kawę do mnie się wprasza, żeby nikt nie mówił, ze wpada,
Nie każdemu to wypada, a ma nagłą ochotę posiedzieć i pogadać,
Jest jesień, znudziło mu się tak padać i padać i padać.
A ja ciekawy jestem czego deszcz ten mógłby jeszcze chcieć,
Więc się wygodnie w fotelu rozsiadam vis a vis
Przysiadł deszcz na parapecie i bębni deszczową piosenkę
Tak coś między , sonatą a preludium, może scherzo
Nie potwierdza, nie zaprzecza jakby mu było wszystko jedno
Żeby tylko przeplatać ciszę z wilgotnie drżącym rozdźwiękiem
Jakby układał muzykę pod niewyśnione jeszcze sny.
A ja już muszę z domu wyjść i jeszcze go po drodze słyszę,
Jak gra zamaszyście szeleszcząc o liście,
Largo legato, presto stacatto, crescendo i pauza
A mnie to nie przeszkadza
Że się teraz nad dalszą częścią utworu z trawami naradza.
Patrzę do góry ,melodię koło ucha nawijam, już się trochę rozpogadza.
[ 24.11.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz