ZOBACZYĆ SIEBIE JAKBYM TO NIE BYŁ JA
Jesień znów
przekracza zamaszyście świata próg
skraca dzień
w wieczoru zmroku łatwo gubi cień.
Nie ma już
na świecie kogoś, kto by czekać mógł
na mnie by
spotkawszy uwierzył, że się spełnią sny
jakby wziął
i do kieszeni boga schował na własność swą.
Nie szukam cię
i szansy nie dam abyś znalazł mnie.
Słońce dziś
się spóźnia i nie chce na kawę przyjść
czekam aż
wychyli spoza chmur swą złota twarz.
Jakiś plan
by siebie wyrwać z monotnii czterech ścian
jechać gdzieś
cieniom dawnych wspomnień przyjrzeć się,
w nowych tłach
zobaczyć siebie jakbym to nie był ja,
radę dać
pokonać swój niechcąco zaprzyjaźniony strach.
Ruszam więc
przed siebie spontanicznie lecz mam cel.
Nie szukam cię
i szansy nie dam abyś znalazł mnie.
Bilet mam
jakby to był klucz do wszystkich bram,
ze mną wraz
wyrusza ta, która też co jakiś czas
tak jak ja
spróbować chce podróży smak.
Stukot kół
w rytm mego serca się bezwiednie wplótł,
torów łuk
krajobraz świata dzieli mi na pół.
Patrzę na
mijane pola, wsie, rogatki miast.
Nie szukam cię
i szansy nie dam abyś znalazł mnie.
Słońce lśni
za horyzontu kreską jakby mgły
bukiet barw
pod powiekami zamykam ten kadr.
Kiedy więc
podmiejski pociąg osiągnie cel, skończy bieg,
wejdę w świat
który się mną zdziwi jak nim ja,
z mapy chcę
wybrać,rozpoznać naszej drogi nić
ale wiem
że tutaj trzeba nam bezwzględnie iść
na wieży
kościelnej z pociągu wypatrzony szpic.
Zależy
aby się tutejszości objeść i opić.
Nie szukam cię
i szansy nie dam abyś znaalazł mnie.
I oto
nieśpiesznie dotarliśmy piechotą
gdzie cienie
kamieniczek się kładą na ziemię
pod nogi
a tam są ulicy Wodnej progi.
Przed nami
droga - nią dotrzemy do przystani.
Tu pusto
spokojnej wody niezmącone lustro,
dzisiaj w rejs
ostatni statek odprawiony jest.
Bo ot co
kwadransa do fuksa nam zabrakło.
Ech trudno
mówimy next time i nie jest smutno.
W kościele
zaraz się zacznie ślub, po nim wesele
zwiedzanie
odpuszczamy choć to było w planie.
Dwa mosty
brzegi rzeki łączą w sposób prosty,
a nas gna
gdzie uliczki, kamieniczki bo tam
ty to wiesz
Piekarczyka pomnik i zobaczyć go chcesz.
I ja też
a jeszcze parki pełne pięknych drzew,
i prawie
ogród z tysiącem róż tuż przy żabie.
Szczęśliwi
pod Złotym Żurawiem kończymy
wycieszkę
od codziennych trosk ucieczkę.
Wracamy
jak jaskółki pod własny dach inni a tacy sami.
[24/25.09.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz