ZIMNO ZROBIŁO SIĘ ZBYT SZYBKO ZNÓW
Tak się lato tegoroczne nieodwołalnie kończy,
że się szarość chmur przez każde okno sączy,
że tarmosi liście zielone jeszcze wiatr nazbyt rączy,
że się niebo z morzem deszczu kroplą na chwilę łączy,
że się w lesie ptak nagłym powiewem chłodu powietrza łatwo płoszy,
że się babie lato przystraja srebrnymi perłami rosy,
skąpe ciepło otula skromne a bogate w odcienie wrzosy,
coraz częściej mgła się pośród mchów i paproci mości,
brzozy i wierzby obgadują losy niespełnionych miłości
swe czerwienie pchają światu w oczy
jarzębiny, kaliny, dzikie róże i głogi,
dęby żołędzie a sosny szyszki rzucają bezczelnie pod nogi
że się zazłociły liście na drżącej osice,
że cieplejsze ubrania dzieciom szykują rodzice,
że noc fastrygami złotych gwiazd odległe bezkresy broczy,
a kościelnym dzwonom w zimnej wieży załamują się głosy.
Jesień świat zaprasza w otwarte drzwi , gościnne progi.
W jej orszaku w orgii barw żywiołów straszydła.
Odchodzi lato bo go niosą odlatujących ptaków skrzydła
i bezkresny szlak niebieskiej drogi.
[ 20.09.20 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz