niedziela, 29 grudnia 2019

ZWYCZJANY POŚWIĄTECZNY DZIEŃ

ZWYCZJANY POŚWIĄTECZNY DZIEŃ



W  dzień zwyczajny poświąteczny pierwszy z brzegu zaraz

jak spóźniony czasu znak  śnieg drobny zaczął na świat najbliższy padać
spadł tu wraz z wiatrem niby chąc o czymś nagle  pogadać
albo żeby plotki ze świata jakieś szalone niezwłocznie przekazać,
słońce się bez powodu niemożliwie w ten dzień guzdrało, 
jakby tematu do rozmowy na to spotkanie nie miało, szukało
a gdy się światu na strunie srebrnej widnokręgu pokazało
śnieg do ciepłej przytulony ziemi 
sobą być przestał,stracił rysopis  i  rozmowny już taki nie był
i tylko tęczowymi kroplami w słońcu się mieni
a kawał świata , mając go wciąż za plecami tyle co przed sobą. przebył...
I nagle mój telefon na półkę w nadstawkę biurka schowany
przemówił drżąco-brzęcząco o taki przypływ wiadomości nie podejrzewany
a moje jestestwo struchlało, oniemiało bo to chyba w końcu -  ty?
to przecież ty jak nikt inny wysyłasz tak wiele esemsów naraz
ale jestem w pracy, podekscytowany , ale jeszcze ich nie otwieram teraz
więc jednak do końca kto mnie tak wiadomościami zasypał z rana
pewności poza pewnymi przeczuciami jeszcze nie mam
tylko nadzieja potwierdza nieśmiało głosem serca w duchu zapytana 
chociaż zawiedziona zdradzona ale jakby ciągle w tobie częscią siebie zakochana.
dzień  jak to w piątek zwykle bywa wlecze się i  dłuży
szybkim biciem serce krew we mnie burzy i burzy
oczekiwanie niecierpliwe spokojowi absolutnie nie służy
ignoruję zatem służby regulamin i obsługi standard
zasady dobrych manier odkładam na chwilę na bok
odbywszy sam ze sobą kilka szybkich narad
sprawdzam i już wiem bez wątpliwości żadnych, że to ty,
otwieram ale to o czym mi raczysz dzisiaj pisać to szok co krok
Sms mógłby być praktycznie  jeden 
ale po twojemu jest ich chyba siedem
ja ci na to odpowiadając wyślę co najwyżej - trzy.
ale przecież cała rzecz nie w tym.
W pierwszych słowach mi zarzucasz
że się po mnie tego nie spodziewasz
a tu proszę, a tu jednak
bardzo gruby twoim zdaniem nietakt
że życzyłem świąt wesołych
i spełnienia dedykacji opłatkowych
tobie i miłości twego życia nowej
ale w czym ta potwarz trochę się motasz choć to nie grzech
i w brew sobie nie obracasz tego w serdeczny twój śmiech
no trudno , ty czasem nie lubisz rozmowy zbyt rzeczowej
nie ubierasz swych racji w konkrety
więc tylko przewijam wiadomość, myśląc - niestety
nic mi nie tłumaczysz , więcej o tym pisać nie chesz
jakieś sedno swych pretensji do mnie skrywasz
temat szybko - jak to ty, w podobych sytuacjach - zmieniasz,
nie chcesz abym cię zrozumiał i się teatralnie dąsasz oraz gniewasz.
I w ton zniechęcenia , że to ja cię zawsze nie rozumiem, uderzasz
(jak w płacz ta  fontanna na  samym środku skweru 
gdzieśmy razem herbatę pili podczas pięknego spaceru)
ciągle nie wiesz czy grasz kapryśną księżniczkę czy dzielnego rycerza
i taki  popis  sprzecznych emocji i egzaltacji  twoich
wrażenia na mnie chwilowo żadnego nie robi
siejesz mak chociaż nie wiesz jak, 
negujesz mój zastosowany do ciebie żart
a ja się denerwuję, że w rozgrywanej ze mną partyjce kart
podstępnie używasz tych pozbawionych rysunków figur
i ciągle zmieniasz znaczenie prostych słów i  ustalochych reguł .
Ale jeszcze są szanse, tak mi się wydaje, 
że przebrniemy przez to wstępne przekomarzanie
w sumie tak wyglądają niektóre nasze rozmowy
ale dochodzimy do jakiegoś sensu sprawnie
dziś jednak dostrzegam zmianę, jakiś obcy odcień, koloryt nowy. 
Robisz mi w ten sposób  z mózgu pianę z przewagą bąbelkowej wody
i się dziwisz, że znowu cię źle albo wcale nie zrozumiałem.
zawracarz patykiem rzekę ,odwracasz kota ogonem na wznak
jak zwykle się niepotrzebnie czepiasz, tam gdzie powodów do tego brak
że się nie dogadamy wymowny to znak
a jeszcze to jedno twoje do bólu arcyoczywistości dobitne ostatnie zdanie
że mój numer telefonu z twoich kontaktów jest od miesiąca wykasowany -realnie.
Zastanawiam się, skąd zatem wiesz, że to było na pewno moje do ciebie pisanie?
Po co zatem ta cała bezdźwięcznie rozdźwięczna rozmowa?
Tylko tyle wart byłem twojej uwagi,by mnie tak łatwo wykasować? 
Zrobię chyba to samo, aby dać ci tego samego posmakować
nim słońca droga w odcieniach purpury, złota i fioletu zdąży się schować
po drugiej stronie lasu za morzem pełnym moich win by do jutra przenocować
zgiełki ulic wielkich oraz średnich miast 
obrót spraw na dobry odmienić szast-prast
przytulić szepty i niewypłakane łzy, 
rozbudzić i porozdawać sny
chociaż przecież słońce nigdy nie przestaje wędrować i nie chodzi spać
nawet za te gęste drzewa, gdzie przeważnie sosna,świerk, brzoza i topola
w których czasem echo, czasem sowa z ukrycia zawoła
wśród wieczornego hałasu oszalałego wiatru,
który tak uparcie mieli kruszce cennych chwil na żarnach czasu
by im życie mogło nadawać nowy kształt z nutą smaku i blasku
a czasami smutku i cienia.
I ani żegnaj ani do widzenia  i nic więcej do powiedzenia.


[29-30.12.2019]








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz