sobota, 7 grudnia 2019

ZDJĘCIOWY REPORTAŻ ZWANY WIZJĄ LOKALNĄ Z MIEJSC DOTKNIĘTYCH WYOBRAŹNIĄ

ZDJĘCIOWY REPORTAŻ  ZWANY WIZJĄ LOKALNĄ 
Z MIEJSC DOTKNIĘTYCH WYOBRAŹNIĄ



Rozglądam się po piętrach kamienicy
w znanej i nieznanej okolicy
którą budowali w licznych trudach
przeciwnicy i zwolennicy
od piwnicy poprzez strych aż po dach
a to mojej wyobraźni niewinny gmach
mogę tam , nie wiem czy bezkarnie
grasować na jawie i we snach
i czuć się albo dobrze albo marnie.
Gdy spoglądam poprzez lewe ramię
widzę schody, które wiodą w górę
gdy się nimi wspinam idę do nikąd albo do wszędzie,
paranoja tkwi w pozorach i  obłędzie
najpierw strzela w głowę a dopiero potem, ostrzegawczo w chmurę,
król pik z rękawa króla karo asa trefl wydobędzie
nieważne co obaj bardziej mają na względzie
więc z ich przygody już nic więcej nie będzie
intuicja lekceważy wszelką wiedzę
wiedza pragnie mieć konkertny dla siebie oparcia punkt
niż przeczuć najbarwniejszych zbiór
perspektywa chce się wesprzeć na panoramie
ale nie chce się całować podczas deszczu w bramie
ani serdecznie mierzwić czupryn na powitanie/pożegnanie
po drugiej stronie schody do zbiegania w dół
zgodnie z sobą samym albo sobie na przekór
żeby jak najszybciej od czegoś uciekać
albo jak najprędzej do kogoś przybiegać
a na ich końcu jest zazwyczaj nigdzie
a czasem tam jest wszędzie
lecz niekiedy dochodzi się nimi gdzieindziej
gdzie dama karo z waletem kier
w przebogatym reprtuarze swoich gier
wypadają blado w każdej z ról
chcą zachłannie wszytkiego nie dzieląc niczego na pół
cóż, że oboje uwielbiają chodzić nago po ogrodzie
i się upojnie całować o słońca wschodzie i zachodzie
bez względu czy to ciągle w modzie
czy wychodzi poza dobry ton
ani ona dla niego ani dla niej on
ale nagle zatrzymuję się przy windzie
legendarna, kultowa i wciąż na niezłym chodzie
tylko czasem trybami sobie pozgrzyta
a to niby zła albo niewyżyta
albo się zacina i staje pomiędzy piętrami do nieba
oczy chytrze na to  przymyka 
eklektyczna metafizyka.
Gdzieś za węgłem jest drabina,
po której można do marzeń się powspinać
choć żadnego szczebla w niej nie ma.
Są pokoje przestronne strzeliste
myśli w nich jasne przejrzyste.
A tam  dalej na drzwiach sali przed zakrętem 
zamiast treści : zaraz wracam
napisana niezbyt sympatycznym atramentem
jest kartka z informacją ,,właśnie z sobą się nie zgadzam,
trwa narada, nie przeszkadzać".
A w kąciku tym bliżej od ulicy, niewygodne spanie
ma uszykowane nadużyte zbyt wielokrotnie zaufanie
na półpiętrze, kwiatem rumianku z liściem mięty
reperuje reputacja wizerunek swój nadszarpnięty.
Nie widzę nigdzie komórek do wynajęcia
a wszędzie znajduję z pamięci powyrzucane zdjęcia
Teraz w strzępy je drą czystą euforią podchmieleni lunatycy.
Potem będą składać, pasować,sklejać-tacy fotografii fanatycy.
Gdzieś odkrywam nagle ślad dawno zatartych prawd
jak zapomniany czarno-biały kadr
Zahaczam głową o wysoki pułap całego świata wad,
straciwszy równowagę chwytam się wąskiego marginesu tolerancji.
Och, jak ja nienawidzę tych przymusowych akrobacji.
W niezłym myśli rozgardiaszu na poddaszu
na kanapach zwątpień w ich pluszowo miękkim zamszu
rozgościły się marzenia niecałkiem nowe
i zachodzą sobie w moją starą siwą głowę
co z tym ewentualnie zrobią
a to nie jest ich najmocniejszą stroną
bo znalazły przewiązane wstążką czułych westchnień 
stare receptury na udane zaklęcia miłosne
i sekerty jak odnaleźć zaginioną uczuć przestrzeń
i teraz coś tam do siebie chichoczą radosne
jak biedronki na zawilcach na wiosnę.
Pójdę w ten labirynt dalej jeszcze
gdzie ciekawość,oczy, nogi niosą
odnajdę coś co mnie uwzniośli względnie moralnie podeprze,
jakie mnie jeszcze widoki i emocje zaskoczą?
zagniewają ? zniesmaczą? zauroczą?
Gdy wychodzę  z wyobraźni mojej gmachu
ze zdjęciami jak z wycieczki do egzotycznego kraju
nie ma  na nich ręką czasu machniętego autografu




[6-7.12.2019]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz