czwartek, 17 grudnia 2020

ZAWSZE WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ INACZEJ

ZAWSZE WSZYSTKO ZACZYNA SIĘ INACZEJ


Przyrody fenomen, natury cud
na nieba tle dzikich gęsi sznur
przelatujący krzykliwy klucz
rozprasza niebieskich szlaków
gwiezdny kurz
roztrąca  pochmurną  biel
zanim osiągnie swój cel 
pośród północnych śniegów
i polarnych zórz ...
A mnie zdumiewa mój sen,
którego treść rozmyła się
w przedświtu bładej mgle.
W tym śnie 
odwiedziła mnie
postać bez twarzy,
przesłanki wskazują -
choć i one w tym śnie się rozmazują,
że się dobrze znamy
co tym bardziej mnie męczy
i dodatkowo dręczy.
Ta postać to przecież może być każdy,
nawet moje alter ego
abym się przyjrzał przyczynom i skutkom
postępowania swego
i dróg prostych zawiłym rysunkom.
Tak Morfeusz to spowodował znów
że ten brak konkretów i szczegółów
jest szczególnym przykładem konkretu
w sytuacji, kiedy konkret nie może nic  szczególnego znaczyć,
a każde znaczenie da się łatwo podważyć.
Tak więc w gąszczu wieloznaczności
kwitną i mnożą się wątpliwości,
a ja tak bym chciał jakiś punk odniesienia zobaczyć
w tym ogrodzie jak labirynt Tezeusza
bez pomocnej Ariadny nici
jeszcze wierzę w moc tego co mnie wzrusza
jeszcze wierzę w sens tego co najbardziej się liczy,
ale ta ze snu postać bez twarzy
tak na mnie krzyczy i krzyczy
i żadnych słów nie odmierza, nie waży
i tym potokiem presję wywiera
a nawet nie wiem czy mi patrzy prosto w oczy 
i ten krzyk jak trucizna się w duszę moją sączy
i ją rozdziera i poniewiera
aż się mej cierpliwości miara przebiera
budzę się bo inaczej przerwać się tego nie da
jest spokojnie, i za ten spokój do okoła jestem wdzięczny
i za przelot rozkrzyczanych dzikich gęsi.
Jeszcze wierzę w sens tego co mnie wzrusza
Jeszcze wierzę w moc tego co najbardziej się liczy.
Ale nie pójdę drogą próby Orfeusza
Ale nie usłyszę wołania Eurydyki.

[ 16-17.12.2020 ]







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz