niedziela, 6 grudnia 2020

ZA SIÓDMĄ TĘCZĄ

ZA SIÓDMĄ TĘCZĄ



Tam, gdzieś za siódmą tęczą
anioły z diabłami siedzą
nad marzeń rzeką kamienną
z codzienną radością niezmienną
sukcesy i porażki z nich rzeźbią
i  nimi dzielą z nadzieją
i szelmowskim w oczach błyskiem
uruchamiając możliwości wszystkie
według jakich reguł niech ktoś zgadnie
czasem przypadkowo jak popadnie...
przewiązując wstążeczką z dedykacją czy przestrogą
"twe marzenia,  twe pragnienia spełnić się mogą
niekoniecznie jednak z wolą twoją".
Kiedy już 
opadnie kurz
z bitewnych pól
i kiedy już 
przejściowych burz
ucichnie huk
z rozstajnych dróg
powrócisz tu
ukoić ból.
Tam, gdzieś na końcu tęczy
zdumiony czymś derwisz klęczy
spalonym w słońcu omamem przejęty
jakby z kontekstu istnienia nagle wyjęty;
złoto milczenia go dręczy i męczy
a srebro słów   potwierdza  to zaś przeczy
że miedziak tęsknoty o drugi stuka i brzęczy;
już go to martwi , smuci,  już go to cieszy,
czy świeci przykładem dobrym, czy grzeszy,
czy prze do celu z myślą aby być zawsze pierwszym
czy brnie przez  ciernie z intencją by stawać się lepszym,
w życiu i tak zazwyczaj co się polepszy to się popieprzy
chociaż się ciągle uczy nie staje się wcale mądrzejszym.
Kiedy już 
opadnie kurz
z bitewnych pól
i kiedy już 
przejściowych burz
ucichnie huk
z rozstajnych dróg
powrócisz tu
ukoić ból.

[ 05/06.12.2020 ]





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz