sobota, 29 lutego 2020

ZGUBIONE DO MNIE DROGI

ZGUBIONE DO MNIE DROGI



Nie odbieram telefonów bo nie ty dzwonisz

nie czytam o ważnych sprawach świata
bo bez ciebie coraz mniej mnie to wszystko obchodzi
zgubiłeś do mnie drogę w swoich gwiazd błędnych blaskach.
Przypomina mi to twoje zbyt nagłe zniknięcie
jakby ktoś między nas rzucił okropne  zaklęcie
i zapomniał natychmiat jakie jest jego cofnięcie
poniekąd a szczególnie w skutkach podobną sytuację.
Był grudzień, sobota, Barbórka albo Mikołajki.
Tak się nie mogłem popołudnia doczekać.
Szukałem o naszym szczęściu wzmianki we wszystkich gazetach,
we wszystkich zwyczajnych życia przejawach - przychlego znaku.
Kadzidełka dla niego kupiłem o wyjątkowym, urzekającym zapachu
dzikiej śliwki i pudełko do nich stylowe, potem leciałem bez tchu.
Sypały się z nieba śniegu ogromne płatki
przed czasem przybyłem na trójmiejskiego kurortu zabytkową stację.
On miał z przeciwnego kierunku przyjechać.
Było pięknie, świat jak opisany na kartach wziętych z bajki.
To była wspaniała randka
z całowaniem w tych ogromnych śniegu płatkach.
Niewiele brakowało bo po drodze był skromny i niedrogi hotelik
byśmy poszli przypieczętować to nasze spotkanie
najbliższą bliskością ciał, ogniem pragnień, namiętności żarem
w białej, obcej ale już nami pachnącej pościeli
i byłoby jak w niejednym romantycznym filmie
a myśmy jednak aby z nami było inaczej chcieli
bez kopiowania kadrów i nie swoich dialogów linijek
żeby to co się tak pięknie w kalejdoskopie układa nie było przdrożnym barem,
że kto wszedł to popił i zjadł,
tak żeśmy po sobie porozumiewawczo i czule spojrzeli
mamy przecież jeszcz czas by na taką śmiałą całość z sobą iść 
to nie musi być koniecznie teraz, tu, właśnie dziś.
Mocniej w swej dłoni ścisnął moją rękę
i za sobą pociągnął w spacerową alejkę.
Wiemy to z nieznanego pochodzenia pewnością
że świat się przecież nie skończy, 
gdy  się dla nas odświętnie zabarwia miłością
gdy  w nim odnaleźliśmy siebie
i wszystko nas tak wspaniale łączy
tyle przed nami dopiero co pootwieranych 
do wszystkiego najlepszego między nami drzwi
jak w piosence dla ciebie ja a dla mnie ty
z najważniejszym jednym słowem "my"
ja jestem z marzeń jego ,  a on z marzeń najskrytszych mych.
Przytula mnie mocno na znak, że to jest , a nie że się tylko śni.
A po tym wszystkim, zamiast : szybko jak możesz do mnie przyjdź
napisał, że Poznań
że z nieba mu nagle spadła szansa na którą tak bardzo czekał
i w jej spełnieniu mnie już pod swoją uwagę nie brał.
Chociaż nie prosił zaczekaj, zostań
czekałem do najbliższych świąt
by mnie raz jeszcze w ramiona swe wziął,
żeby znowu zechciał się przekonać,
że się wciąż pomimo wszystko możemy mocno kochać,
że i temu Poznaniowi możemy razem sprostać.
No, albo, ostatecznie, chociaż w to nie wierzę
żeby mi powiedział, że musimy się na zawsze rozstać.
Ale już nie chciał się odezwać a tym bardziej spotkać
Dlaczego - do dziś nie wiem
takie mi podarował, w wieczyste użytkowanie 
na moją miarę skrojone zawieszenie...
lecz jak niemodne już trochę ubranie

[ 29.02.2020 ]






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz