ZASKOCZYŁEŚ MNIE
Zbieram myśli, oglądam program w telewizji,
którego edycję w ubiegłym tygodniu razem oglądaliśmy
chociaż dzieli nas ogromna ilość kilometrów
wzrusza mnie to wspomnienie i żal coraz dotkliwszy
jak czytane od nowa nasze do siebie kierowane słowa
których na szczęście nie dotyka efekt prześwietlonej kliszy.
Co za fatalna jakaś okoliczności niepojętych zmowa.
Spoglądam na ścianę,
ale tu odpowiedzi nie znajdę.
Na kartce trójdzielnego kalendarza
papierowego czasu witraża
nie przestawiony suwak
jakby przeczucia gorzkawy znak
zaznaczony czerwoną ramką powszedni dzień
w środku tygodnia
który o północy przekroczył
czasoprzestrzeni próg i rozgościł
dla siebie i sobą nową świata sień
i kłuje w oczy jak wypalona pochodnia
chyba przyjdzie mi tę datę zapamiętać
już coraz bardziej dociera do mnie
że wcale tego nie chcę
bo data wyznacza pierwszy dzień bez ciebie
którym mnie dopadłeś , zaskoczyłeś nieoczekiwanie
Z poprzedniego dnia twoje słowa
bardziej potrzebne mi były niż tlen
i buziaki przesłane jakbyś sam mnie całował
na tle nieba, które w tym czasie nie było modre jak chaber czy len.
Jechałem do pracy na zastępstwo
to w sumie dla mnie nic nowego
ale za każdym razem komplikacje jakieś występują
możliwości wystąpienia tych okoliczności mnie stresują...
a teraz uświadamiam sobie, że nie powiedziałem ci tego
ale to nie mogło spowodować że tak nagle
choć racja - w to przedpołudnie jeszcze tego nie wiem
wszak takie niedopowiedzenie to nie jest przestępstwo
jak i to, że nie pogadałem z tobą wieczorem
choć owszem napisać, że nie mam siły na wspólną herbatę - mogłem.
Wróciłem późno i bardziej niż za zwyczaj zmęczony i zniechęcony
a ty znając mój rozkład dnia nieobecnością na łączach
o zwykłej naszej porze nie byłeś zaniepokojony.
A może dokonywał się ten los do dziś mi niewiadomy?
Zasypiałem z dużym znakiem zapytania w oczach
i niepokojem po powiekami i w sercu
Zatem w ten dzień, porządek ten sam
pobudka, kawa, śniadanie, kawa , zwierzęcy kram
na zastępstwo - na późniejszą godzinę a czasu jakbym miał mniej,
więc nie napisałem pozdrowień porannych
pomyślałem, że zrobię to w pracy będąc, już na miejscu.
Trochę brałem twoje wieczorne milczenie za przejaw możliwej niechęci
bo tak się akurat składa, że nie odzywasz się do mnnie pierwszy
nie wiem do prawdy dlaczego mnie to tak męczy i dręczy.
Włączam telefon aby nadrobić te kontaktowe z tobą zaległości
A tu wyraźny przejaw złośliwości sprzętu, jakości w łączności
i arcy zdecydowanej nieprzychylności wszelkich innych okoliczności
co szarym druczkiem pod ostatnim twoim tak serdecznym przekazem
wygenerowane to czytam i czytam i normalnie nie wierzę
"Ta osoba jest niedostępna w Messengerze".
Sprawdzam co chwil kilka na ile w pracy sytuacja pozwoli
ale to szare systemowe przesłanie
nie przestaje być aktualne
i strasznie okropnie mnie to psychicznie i fizycznie boli.
W domu zobaczyłem, że w znajomych na portalu też cię nie mam.
To o tymczasowości kłopotów w łączności pogląd zmienia.
Milion rzeczy na minutę pomyślałem
niektóre podszyte o ciebie strachem
Ale nadal sytuacja jest nie do zrozumienia.
Mogę jedynie czekać w stanie zawieszenia.
A zaczęło się tak, że o miłości słów kilka napisłeś
pod postem na profilu wspólnego znajomego
ja już nie pamiętam niestety faktu tego
przypomniałeś, że zostawiłem do twego komentarza polubienia ślad
a portal mi zaproponował ciebie a tobie mnie że możemy się znać,
ale ja cię chyba przelotnie zignorowałem, ale ty mnie jakoś znalazłeś.
Zaznaczyłeś opcję wyślij zaproszenie
zgłosiłeś w ten sposób zawarcia znajomości chęć.
Zauważam to lecz myślę - przecież ja o tobie nic nie wiem,
zwłaszcza jakim jesteś człowiekiem
zaglądam jednak do twojego profilu, na kilka twoich tam zdjęć,
zagłębiam się w tę czy inną udostępnioną treść,
gdzieniegdzie polubień zostawiam kilka
bym trafił do ciebie gdyby kusiło mnie niczym do lasu wilka.
Z powodu posiadania wspólnego znajomego
nie nabieram większej odwagi ani śmiałości
ale zakiełkował we mnie nieciekawski rodzaj ciekawości
nie ukrywam ani przed tobą ani przed sobą tego
że z dozą niepewności zaznaczam akceptację zaproszenia
a ty w tym samym momecie dziękujesz za lajki
jak komuś z nie twojej jednak bajki
i jest w tym coś trudnego do zauważenia
jakby cień żalu, że z mojej strony to tylko tyle i już wszystko
jakby rozbłysło coś fajnego i nagle prysło,
zdumienie i żal że nic więcej z tego nie wyniknie, nie będzie
zanim jednak spostrzeżesz u siebie
przyjęte przeze mnie twoje zaproszenie.
A jakże się ucieszyłeś, że jednak jesteśmy znajomymi
a jeszcze nie wiesz że za kilka chwil będą moje urodziny
bo wieczoru chwile tak szybko płyną
gdy tak sobie miło gawędzimy
bez poczucia czasu, godzina za godziną.
O wrażliwości i romantyzmie, o urlopie zeszłorocznym twoim w Sopocie
ja pochwalam wybór miejsca w tym słynnym uroczym kurorcie,
zahaczyliśmy o poszukiwaniach bliskiej osoby lub z mej strony tego zaniechaniu
i o do alkoholu słabym obustronnie upodobaniu
ty przyznajesz że palisz
ja że po jednorazowym epizodzie rzuciłem,
ja ciebie nie ganię a ty mnie chwalisz.
I tak nam mija nasz pierwszy wspólny wieczór
i nie można powiedzieć, że nikt z nas niczego nie poczuł.
Na dobranoc przesyłamy nieśmiałe jeszcze całusy
ale ich chcemy, pragniemy jakby nam siebie wywróżyły herbaciane fusy.
Znajmość nam się rozwinie w następnych dniach,
niełatwo ale pokonam wstępną nieśmiałość i strach
zaczniemy wchodzić w szczegóły swoich spraw
od rozmów o kotach i psach
poślemy do siebie słowa delikatne i pachnące jak płatki róż
i zdjęcia te zwykłe i te bardziej intymne
i zawsze będziemy podkreślać radość, że się poznaliśmy
nie używając słów prawdę skrywających jak figowych liści
wyznamy że się z sobą chętnie spotkamy
a jak przyjdzie co do czego erotycznie pokochamy
tak samo chętnie ja ciebie a ty mnie
zaczniemy tęsknić do wspólnych wieczorów
i do o porankach słownych serdeczności
będziemy dla siebie zawsze w porę
raz się tylko wcześniej spać wybiorę
niezbyt dysponowany do kolejnych zwykłych albo czułych rozmów,
a potem czułem się jakbym wszystko zepsuł
jak słoń w porcelanie wśród jedynych w swoim rodzaju niezwykłości.
Ale ty powiesz jest wszystko okey, nic się nie stało.
Że cię być może straciłem tą myślą nie będę się już truł
ale że cię na nowo odzyskałem teraz to wiem.
Ty mnie za te słowa byś całować mnie chciał
i gdybyś mógł byś już do mnie biegł.
Nie trwała ta sielanka dwóch tygodni , nagle nie wiem co się stało.
[21-22.02.2020]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz