środa, 8 stycznia 2020

ZDOBYLIŚMY ŚNIEŻKĘ

ZDOBYLIŚMY ŚNIEŻKĘ




Wymyśliliśmy sobie razu pewnego wycieczkę
wobec tego, w popołudnie jeszcze wczesne 
wyjątkowo bardzo wówczas słoneczne
wypiwszy kawkę przestudiowaliśmy okolic mapę nieco pobieżnie
wybraliśmy się w ten sposób  na Śnieżkę
wejściem popularnym,  zdecydowanie bezpiecznym
wjeżdżając kawałek wyciągiem krzesełkowym
wypatrzyliśmy ścieżki o charakterze bardziej wyczynowym
wymagające większej kondycji i zapewne takie więcej przygodowe,
wyobrażam sobie jednak , że śmiało dalibyśmy radę
wobec tego, może następnym razem jeśli będziemy jeszcze razem...
wiem, czekasz czy się przyznam i wezmę pod lupę moment w tej relacji
wybornie groteskowy, chyba trochę jak świadectwo autokompromitacji
wytykasz mi ten wybryk czy to przy kawie, śniadaniu,  czy kolacji
wygłupiam się przy tobie bez świadomości możliwości negatywnej twej konotacji
wybieram przy tobie  komfort luzu bez kontroli
wabi mnie ku temu twoje serdeczne poczucie humoru
w które wplatasz tylko niekiedy coś w rodzaju złośliwości albo ironii
w punkt trafiasz co do najmniejszego odcienia każdego koloru
wspomnę zatem co i ty doskonale pamiętasz
wykorzystanie atrapy wyciągowego krzesełka i twój obsługi instruktarz
wybitny w każdym słowie w trosce o moje zdolności twój do całości komentarz
Wśród ogólnej obustronnej wesołości
wsiadamy na krzesełka, by się trzymać jakby ściślej wydarzeń kolejności
wjechaliśmy wreszcie na stację 
Widać nasz cel a dalej to już spacer, długi piękny spacer
wiedzie nas pod sam szczyt wygodna wybrukowana ścieżka
widzieliśmy to na widokówce -  po zielono-szarym  stoku wspina się  biała niteczka,
wokoło przestrzeń przeczysta przejrzysta pełna pysznego powietrza
wszystko w nim się tak przyjemnie i raczej łagodnie miesza 
weź wdech głęboki i to poczuj do serca dna,posmakuj do zawrotu głowy 
widzę,że tobie potrzeba dla ochłody 
wody conajmniej dwóch łyków 
wiem, to dziwne może, ja rozdziewam się z ostatnich mody krzyków
widzę, że niezbyt dyskretnie papierosa przypalasz
wodzę wzrok za tobą jak najwierniejszy twej postaci malarz.
Weszliśmy,  w końcu tę piękną górę zdobyliśmy
wiele jednak z tej urody nie zobaczyliśmy
wedle reguły nagłych zmienności pogody w górach na górze wita nas mgła,
wątpimy zgodnie, że za nami tak sobie cichutko szła
wahasz się trochę co do tego bo i na drogach górskich mgieł też się świetnie znasz
wierzę, wierzę i wiesz to dobrze, że niech tak będzie że rację masz.
Według ciebie to nasze wycieczkowe zwycięstwo zdjęcia pamiątkowego wymaga
wyciągasz aparat, ustawiasz by choć trochę Śnieżki złapać w kadr
w tej mgle się beztrosko śmiejesz, że nie widać życia kantów ani zadr
wiatr się w dodatku jakoś nieprzychlnie, nieprzyjemnie wzmaga
widzisz jeszcze  kawałek kapliczki a raczej zaledwie jej kontur
wejdziemy tam na chwilę tuż obok galopujących po bliskim niebie chmur
wszystko się skrzętnie mgłą otula, przyobleka
wpadł w nią świat cały i nagle jakby po prostu przepadł
wiem że w obie strony spacerował ludzi tłum a nagle żadnego tu człowieka.
Wracajmy, droga powrotna przecież jeszcze nas czeka, nie ma co zwlekać.


[ 7-8.01.2020 ]



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz