Nie było Eurydyki w Guido
To w najdziwniejszych snach mi się nie śniło
zwiedzałem kiedyś zabytkową kopalnię Guido,
Zabrze, recepcja, bilet, kask i do grupy przydział,
tak się zaczęła historia atrakcyjna nadzwyczaj.
Już przedsmak przygody czynił zjazd górniczą windą,
bo miało się nieodparte wrażenie
gwałtownego zstępowania do czeluści piekieł.
Poznać tu miałem obiektu i górnictwa dzieje
a może odnaleźć Eurydykę zjechawszy pod ziemię
która gdzieś w mrokach z samotności szaleje, mdleje
a mimo wszystko pielęgnuje najpiękniejsze wspomnienie
choć gorzkie łzy wpadają co rano do kawy
choć się zrywa osnowa , obrazek prując tkany
raz po raz od nowa wspominając wiersz zakazany
który jak marzenie przywraca wiarę i nadzieję
że wróci jej miłość Orfeusz ukochany
i na to wspomnienie sama do siebie się śmieje.
Czy mam opowiedzieć jej o słońcu i niebie,
może o ptaku , o morzu, a może o drzewie?
a co powiedzieć, gdy zapyta o Orfeusza,
o którego dawno nikt nie słyszał śpiewie,
żadna miłosna pieśń nie ciśnie się na jego usta
bo mocną wódką w barze swoją tęsknotę zagłusza
i echem coraz większej pustki brzmi jego dusza,
żadne natchnienie strun nie porusza
ani na cytrze nie zagra ani na harfie,
gdy zapyta ktoś z jego dawnej kompanii
teatralnym szeptem oznajmia, że już nie potrafi,
i znaleźć do Eurydyki drogi na spłowiałej mapie.
Nie byłoby mi łatwo powiedzieć jej to
ale na szczęście nie było Eurydyki w Guido.
[ 20.02 - 25.03.2023 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz