Sól w słoiku po kawie
Kreślisz nam perspektywy awangardowe
i Atlantydy chesz ze mną odkrywać nowe,
z rozmachem po prostu kosmicznym
powierzasz mi siebie na prawie wieczystym
bo ze mną pragniesz skraść wszystkie konie
i zdobyć na własność jeden tęczy koniec,
wzrok roziskrzony radośnie ci błyszczy
wreszcie możesz rozpakować swych marzeń walizki
bo stałem się tobie niewymownie bliski.
Kardynalne chcesz poznać me tajemnice,
co namiętnością , pasją, fetyszem,
w jakim kanonie brzmią moje prawdy,
między słowami szukasz ich dominującej barwy,
badasz czy życie biorę ostrym wirażem,
czy zwinnym przebiegam pasażem,
zagadujesz o co się w życiu najbardziej staram,
czy nago sypiam czy w bieliźnie
czy już o tobie myślę skrycie
jak o swoim mężczyźnie na całe życie
i za erotycznych potrzeb tymczasowy parawan
pragniesz zajrzeć
i ślad snów zostawiony na jawie odnaleźć.
Zapewniasz solennie już teraz
pchać ze mną ten życia kierat
i że przed wszelkim złem mnie niezawodnie ocalisz
bo otulisz jak płatkami serce kwiatu swoimi ramionami.
A jednak nagle nie chcesz czułości i pieszczoty nagiej
bo cię dręczy fakt, że trzymam sól w słoiku po kawie.
A mnie zależy tak bardzo na tobie jak na nikim,
zaraz natychmiast z mego życia wyrzucę wszystkie słoiki
ale ty się czujesz sparzony, nieodwracalnie urażony
zaraz natychmiast znajdujesz do rozstania pretekst nowy,
wychodząc w progu głosem nieco ściszonym
mówisz : muszę wracać do żony
zrobiła na obiad żurek i kotlet schabowy.
A ja za twoją niemiłość mam rachunek słony.
I już. W każdym świata narzeczu i gwarze
rozumiem, że nic dla ciebie nie znaczę.
Czy tak wygląda przedsionek raju utracony?
Z tej czy z tamtej strony?
Schemat inny a powielony...
[ 16.06.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz