Z POMARAŃCZY HERBATKA
Jakaś nieproszona, siebie zbyt pewna chandra
na kolanach mych swobodnie usiadła
ale zaraz zrobię herbatkę z pomarańczy
kwiat z liściem w szklance zatańczy
i to pomoże, to wystarczy.
W Anonsach, w rubryce "matrymonialne"
przeczytałem ogłoszenie smutnie zabawne,
że już od jutra a nawet jak szaleć to od dziś
z kimś takim jak ja na zawsze chciałbyś być.
Jak wyglądam i co tak ogólnie w życiu robię
nie jest najbardziej tu i teraz istotne
i nie dbasz bym ci opowiedział swoją historię,
abym tylko faktycznie nosił spodnie,
nie przybierał żenująco śmiesznych póz,
nie malował włosów, paznokci, oczu ani ust
i dobrze miał poukładane w głowie.
Gdzie mieszkam też nie ma znaczenia ten fakt,
ty się niezawodnie zjawisz by być tam gdzie ja
niezależnie od gatunku zalet i ciężaru wad,
bylem w natłoku swych ważnych spraw
twej propozycji odważnie wyszedł na przeciw
i nie wahał się powiedzieć śmiało : "tak"
byle wspólnie wiernie ze sobą żyć,
by cierpliwie dwa wątki splatać w jedną nić,
więc teraz zostawiasz piłkę po mojej stronie
i na zwrotną oczekujesz odpowiedź.
Chciałbym być na to jak na lato
i bez zbędnej czasu straty iść z tobą na całość
bo przecież marzenia takie się często pojawiają,
by ktoś mnie jakim jestem bezkrytycznie
zapragnął by pokochać bezgranicznie
na następne wspólne chwile wszystkie,
ale to można między bajki wkładać śmiało
choćby się garściami szczęście rwało,
bo nigdy nie jest takim samo życie
choć się tego pragnie czasem otwarcie, częściej skrycie,
Rodzą się przeto niejasne wątpliwości i obawy,
że przecież się nie znamy
i nie wiem, czy twoje sygnały
oznaczają, że jesteś tak otwarty,
czy aż tak zdesperowany.
Pchało mnie do ciebie
jak ku ziemi gwiazdę lecącą po niebie,
wszystko co w tobie było
sprzecznością, zagadką, tajemnicą,
słowa tego żadne nie wypowiedzą,
a ty się nagle rakiem wycofałeś,
obietnice cichaczem odebrałeś,
w uzasadnieniu lapidarnie podałeś,
że do pełni twego szczęścia mam za mało lat
ale na rozgrzeszenie życzliwą radę mi dasz
bym dla siebie kogoś w swoim wieku szukał dalej
i bym się niepowodzeniem u ciebie nie przejmował wcale.
Uśmiechem skwitowałem te wszystkie twoje awanse,
choć mnie zasmuciło, że przekreśliłeś nasze szanse.
Ale nie wiem do dzisiaj
czy mym pechem faktycznie była tylko metryka,
że nie chciałeś ze mną być?
czy mnie pokarał brak wiary,
w to, że przecież świat cały
swoje rozległe, skomplikowane plany
ciśnie w kąt
jak najdalej stąd
nawet nie umieści w didaskaliach
by spełnić się mogła nasza bajka?
Jutro wstanie nowy dzień
ktoś uśmiechnie do mnie się
z ulicy brzegu przeciwnego,
a może to będzie uśmiech
dla kogoś innego
mnie ta radość swym skrzydłem muśnie,
ktoś napisze że u niego
piękne świeci słońce
a ja, że u mnie akurat odwrotnie
słońce było tylko przechodniem
który uśmiechnął się nie do mnie,
ale jego złoty promień
wpada do herbaty z pomarańczy
i się zła chwila z dobrą roztańczy...
[ 25-26.03.2022 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz