Z NAMIĘTNOŚCI DO SZAROŚCI
Zwyczajny człowiek w szarym sweterku
szaro się widzi w swym szarym lusterku,
na co dzień żyje zbyt dosłownie z dnia na dzień
a każdej nocy liczy, że mu się przyśni barwny sen.
Szare rozterki przeżywa nadwyraz dogłębnie,
szczęście dostrzega gdy odejdzie i w tle zblednie
albo nim określa bez wyraźnego pecha rzeczy stan
i z tego puntu widzenia, dużo go na własność ma.
Jest jeszcze osobistego szczęścia
niepozorna wersja trzecia
że jest powszednie jak mijany codzień
anonimowy skądś-go-znam przechodzień.
Do tkania swoich pejzaży szarości
zbiera przez słońce rzucany cień,
kradnie rosom lśniące przeźroczystości,
srebrne włosy wiatrom pełnym siwych tchnień .
Bez płomiennych nadziei i wielkich marzeń
na cieńkiej linie, ruchomych piaskach, po niepewnym lodzie
kocha i cierpi, dąży i zawraca, błądzi wśród nie swoich zdarzeń,
jak fotografie ogląda wspomnienia odbite w pomarszczonej czasu wodzie.
Z tęsknotą w ramionach przelotnie się prześpi
potem z obłędem w oczach daremnie będzie jej szukać
przez co z niepowodzeniem więź mocniej zacieśni
bo znowu zapomniał zawczasu w niemalowane trzy razy odpukać.
[ 30.01.2021 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz