ZA SMUGĘ ŚWIATŁA I CIENIA
[11.08.2017 ]
nawet stało się jakby bardziej gorące,
nie schowały motyle
nawet na krótką chwilę
swych pstrokatych barwnych skrzydeł,
nie umilkły ptaki
nie struchlały maki
ale ranek nie był zwykłym dniem z kalendarza kartki.
A wtedy to był akurat piątek
niedobudzony dnia początek,
jeszcze otulony snem jak siódmym niebem
wytężam słuch i do końca nie wiem
czy we śnie czy na jawie
słyszę Jagienki spazmatyczny szloch,
tak strasznie bolą mnie te łzy,
żeby innego coś śnić obracam się na drugi bok
ale dalej sen jest również dziwny, zły.
Ona coś mówi, przez telefon chyba
dziwię się kto i w jakiej sprawie
jakżesz się musi do niej odzywać
że jej słowa toną jak we mgle
że je na strzępy niezrozumiałe rwie
potoczysty płacz..
Że to wcale nie sen zaczynam się okropnie bać
i by to sprawdzić muszę po prostu wstać,
wejść w realny świat.
Już się godzę, że skoro Jagienkę ktoś skrzywdzić śmiał
to bez litości i opamiętania będę go z całych swych sił rzetelnie lał.
Żeby to o to wtedy szło i dziś bardzo bym wolał, chciał.
Ale to ty tak nagle otrzymałeś nie do odrzucenia propozycję aby zmienić świat
i poszedłeś ostatnią drogą za smugę światła i cienia
gdzie już nic nie ma żadnego znanego znaczenia ...
Zmienił się tym samym nasz świat
i porządek wszystkich spraw
nie jest już dla nas taki sam.
I nie w tym rzecz, że wczoraj kreślone plany na dziś,
czy uchwycona strzeliście piękna i mądra myśl
straciły nieodwracalnie na zawsze swój sens.
Strach o kruchość życia zagościł pod powiekami w cieniu rzęs
Zgubiłem nagle codziennie oczekiwane jutro
I względnego bezpieczeństwa poczucie
jakby od teraz każdy krok miał przemierzać przestrzeń bezludną.
Świadomość kruchości życia uwiera
jak sama możliwość istnienia
kamienia w średniomilowym bucie.
Nastał bez ciebie czas, by się w nim nie rozsypać
jak po pustyni piach i zgasić płomieni strach
moje serce zmieniło się w twardy głaz
perspektywy na zmianę nie widać.
ale rolę życia w życiu trzeba dalej grać.
Za kilka dni zobaczę cię ostatni raz
szary worek, w nim ty jakbyś zaraz ze snu miał wstać
jak wojak Szwejk tak poczciwy wyraz twarzy masz
jeszcze chwila i się będziesz dobrodusznie śmiać.
Patrząc na Ciebie próbuję dociec co faktycznie mogło się stać?
W twoim mieszkaniu na podłodze przy łóżku tylko plama skrzepłej krwi
pozostała a to niewiele mówi mi.
Lekarski protokół zbyt lapidarnie brzmi.
Ale już nic nie powiesz, muszę uwierzyć, że to się stało tak niewiarygodnie banalnie.
Tak ostatecznie i wcale niezabawnie.
[ 11.08.2020 ]
Lekarski protokół zbyt lapidarnie brzmi.
Ale już nic nie powiesz, muszę uwierzyć, że to się stało tak niewiarygodnie banalnie.
Tak ostatecznie i wcale niezabawnie.
[ 11.08.2020 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz