sobota, 22 maja 2021

Z PRZESZŁOŚCI W PRZYSZŁOŚĆ

 

Z PRZESZŁOŚCI W PRZYSZŁOŚĆ


Znaczy tak, ty się wygadałeś i tobie pomogło, 
 a mnie to w zasadzie w niczym nie szkodzi
 w rewanżu przedstawię jaki z tych słów 
 portret twój własny  jak lany z wosku wychodzi
 zechcesz być może zachować go jako pamiątkę osobistą, honorową
 zanim zapragniesz za swoim murem ukryć się znów.
 Cechuje cię dobre, ze skłonnością do naiwności, serce,
 chęci masz zawsze , chyba jak wszyscy, najlepsze
 intencje oczywiście  - najszczersze 
 postępujesz niezmiennie w dobrej wierze
 o przedsionku piekła
 starasz się przy tym pamiętać,
 że bruk, że może o niego ociera się ideał?
 Asekuracyjnie głowy za to byś nie dał.
 Głodnego napoisz
 spragnionego nakarmisz
 żebrzącemu o grosz czy dwa 
 na łyk wódki do popitki na klina
 chętnie kromkę powszedniego z masłem dasz
 tylko dlaczego tak bardzo zdziwiona jest twa mina
 gdy tamten wzrokiem za twój gest
 plunął by ci prosto w twarz.
 Ale przynajmniej już wiesz
 że nie wszystko po twojemu musi toczyć się
 by miało powszechnie akceptowalny sens.
 Za poetą angielskim Oscarem,
 że cię fascynuje i dziś nie ukrywasz wcale,
 porównujesz chętnie życie do zapałek pudełka
 tak szybko się spala, płomień gaśnie a dymek rozwiewa się, ucieka,
 i głupio ignorować i niezdrowo zbyt serio je brać
 pomijając milczeniem bezradnym fakt
 że część zapałek złośliwością rzeczy martwych nie działa
 chociaż uparcie jedną po drugiej zapalasz i zapalasz
 a tu w pusty gwizdek idzie para cała ...
 i do gry w szachy -
 niby znasz ogólne zasady
 to grasz bo nie ma innej rady.
 Może częściej mógłbyś wygrywać
 gdyby nie na przeciwko ciebie rywal,
 bo skądś wiesz, że zwycięstwo przeciwnika
 tak go wielką glorią przystraja, po czubek głowy okrywa
 że w imię jego dobrego samopoczucia chętnie przegrywasz
 - to ci w zupełności wystarcza 
 taka satysfakcja własna jak tarcza
 i nie kalkulujesz : źle to czy dobrze,
 głupio czy mądrze. 
 Kiedyś szansę dostałeś, a może wybrałeś
 i na tamtą wówczas miarę o dużą dla siebie stawkę zagrałeś,
 talentów , zdolności i ciężką pracą zdobytej wiedzy użyłeś
 i per saldo znacznie a można powiedzieć spektakularnie zwyciężyłeś.
 Zasłużonej euforii szczęście cię rozsadzało
 a potem ktoś cię podsumował
 że trafiło ci się jak ślepej kurze ziarno
 i całe twoje  poczucie sensu i wartości własnej  na długo przepadło.
 Los nie jeden raz podsuwał ci banał
 w niebanalnym opakowaniu
 brałeś to za dobrą monetę lecz traciłeś czas
 a to co niebanalne było właśnie tuż obok
 o przysłowiowy włos, by przytulić spełnionego marzenia obłok
 niepozorne aż do bólu, że nie chciałeś brać 
 jakby zaczarował cię nieznajomy szaman,
 i to tyle w temacie pieśni o wartości szukaniu.
 No sam widzisz, że samo życie to także w jakimś stopniu- banał.
 Niezależnie od pory roku i pogody stanu
 marzną ci stopy, pośladki i dłonie,
 masz alergie a przewrotnie
 mówisz o tym "trzeba mieć to coś w sobie".
 Nie potrafisz zbyt długo utrzymać wokół przedmiotów ładu
 i wmawiasz wszystkim , także sobie, że to twój artystyczny porządek,
 że gdy umrzesz wszystko może stać równiutko i na baczność,
 robisz przy tym minę, która nie wyjaśni nic przez wymowną wieloznaczność.
 Sporo twoich pomysłów i marzeń to słomiany ogień
 gdy ich nie spełnisz nie potrafisz zbyt łatwo wybaczyć sobie,
 często zamartwiasz się kuriozalnie tym
 że nie wyglądasz tak jak ci
 co właśnie podobają się tobie
 i dlaczego nie kochają ciebie
 których kochać pragniesz ty
 zapominasz którą nogę jako pierwszą trzeba postawić na stopień
 ale przestrzegasz zasady żeby przybyłych witać za progiem..
 Nieustannie prześladują cię słowa
 " nie to siejesz co myślisz ale to co wyrasta"
 przez co masz wrażenie, że niewłaściwie szansami swoimi szastasz.
Ogólnie, twe życie polega na łapaniu równowagi
między chandrami i euforiami,
pomiędzy niekończącym się tańcem na linie
a stąpaniem po cienkim kruchym lodzie
czujesz się w swym życiu czasem jak główny aktor
 a czasem jak anonimowy przechodzień,
czasem serdecznie buzujesz jak gejzer
a niekiedy burczysz jak zepsuty reaktor
czyżby dlatego , że potrzebna ci inna przestrzeń?
Nie masz pewności czy kiedyś wrócisz do ćwiczeń w grze na pianinie,
które rozebrał ci twój brat złośliwie uczynnie.
Lubisz spacery, czytanie, mało dbasz o to co jest aktualnie w modzie
i czy jesteś do niej w nieświadomej kontrze, czy w przypadkowej zgodzie.
Chciałbyś częściej cieszyć się tym co masz
by wierzyć , że niczego nie jest ci brak
i brać  życie w pełną garść całkiem tak na żywioł jak samo leci
zamiast nawet dla siebie niezrozumiałym pretensjom się poddawać
i żalom że być może nie z tej co trzeba dla ciebie strony słońce świeci
i zbyt uparcie dziury w całym szukasz  
bo coś ci się kiedyś o uszy obiło
że wszystko spisane jest jakby palcem na wodzie
z trudem wierzysz, że opokę której szukasz masz od zawsze w sobie
i że znajdziesz miłość kiedy sam ją komuś bez obawy dasz.
By do przodu zrobić krok długo się w sobie zbierasz
choć owszem spontaniczny bywasz nie raz
i grasz va banque idąc na całość 
bo miewasz w sobie taką śmiałość,
nie dbasz o to czy to spełnienie będzie bolało, 
natomiast w takcie na trzy kroki wstecz
osiągasz mistrzostwo i dobrze ci z tym, lecz
przecież niezmiennie porywa cię powiew 
nowego, podnieca nieznanego zew
a hasło przygoda burzy zimną krew
ale nieznanemu losowi szansę dasz
gdy z góry upatrzone pozycje do odwrotu masz.
Cierpliwości do rzeczywistości na ogół nie jest ci brak
zdarza się jednak, że nagle łatwo strzelasz focha
jak ogniem ziejąca paszcza wawelskiego smoka
i porzucasz wszystko bo coś idzie nie tak 
jak byś chciał i obwiniasz za to i siebie i świat
i nie cieszy cię kwiat nawet gdy jest różą
która ściele dla ciebie jedwabnymi płatkami drogę
i rozmyślasz nad jakąś choćby niedużą podróżą
która sprawi, że wszystkie " nie chcę" zamienisz na "mogę".
By się nie wyróżniać bardzo się starasz
ale ponieważ zbyt wiele wysiłku w to wkładasz
efekt jest odwrotny niż zamierzony
i znowu się czujesz pokonany własną bronią i zawiedziony.
Czasem pojmiesz coś z ważnych spraw
znacznie wcześniej i dogłębniej niż dookoła świat
i jak Prometeusz chcesz to światło światu dać
a on wcale nie czuje potrzeby by ten blask właśnie teraz brać,
jednocześnie czujesz że  zrozumienia tego świata dla ciebie  jest ci bardzo brak
więc rezygnujesz z lansowania światu odkrytych  prawd
po czym świat nadrabia zaległości
już się w ościeżach szerokich nowych oczywistości
usadawia, komfortowo mości
a nikt nie pamięta, że ty dawniej to odkryłeś,
nikt ci palmy pierwszeństwa nie wręcza
sam musisz odnaleźć swój szlak,
 tam gdzie była tylko twoimi stopami wydeptana ścieżka.
chociaż nie zawsze jest ci to na rękę i w smak.
Ale tam już nawet cień tamtych prawd nie mieszka.
Czasem dotkniesz czegoś i się czujesz że odkryłeś Amerykę,
i nie wierzysz, że nikt jej istnienia
tak beztrosko nonszalańcko nie dostrzega.
I tu się niestety mylisz,
bo inni też ją widzą, wiedzą
lecz nic nie powiedzą
nim potrzeby lub konieczności jej istnienia
jakieś wyższe szczeble z hukiem nie zatwierdzą.
Przełkniesz to jak gorzką pastylkę
i rozczarowanie jak ból głowy minie za krótką chwilkę.
Nie jesteś  dyplomacji wzorem
nikomu niepotrzebne prawdy rąbiesz 
łatwiej innym wybaczasz niż sobie
i tym w supły sumienie swe wiążesz
ale też często błędnie rozpoznajesz sedno spraw
więc sypią się racji twoich dowody 
nie czujesz się tak obiektywnie mądry
a słów kamienie nie poszły na słuszny szaniec 
i powracają w męczących snach
w których przepowiadasz je sobie jak przepraszania różaniec.
Natomiast mistrzem riposty jesteś
tylko, że najlepsze, najcelniejsze znajdujesz
kiedy są do niczego niepotrzebne 
i chociaż skrzętnie sobie je zanotujesz
cokolwiek się potem kiedykolwiek zdarzy będą zbędne,
będziesz się czuł jak zagubiony w lesie.
Nie czynisz nigdy niczego na pokaz ale bądźmy szczerzy
by ktoś to zauważył, jednak docenił, trochę ci zależy.
I może od tych sprzeczności twe fatum głupieje
i się poddaje bo nie wie co byłoby dla ciebie właściwym spełnieniem,
docenionym i uszanowanym przez ciebie.
Zaślubiny patyków praktykować się starasz,
gdy wypłowieją zdarzenia, osoby
gdy już nie pamiętasz po co ci to było
ostatnie sentymenty żarem w piecu spalasz
lub na ogniskach w plenerach
kiedy wiatr lekko rozdmuchuje, rozwiewa
po tym co było i się skończyło popioły,
z przeszłości przez teraźniejszość do przyszłości zabierasz
najniezbędniejszy w przygodzie życia bagaż,
bo i w tej dziedzinie ulubiony minimalizm uprawiasz,
i w reinkarnacji łańcuch jak ogniwo nowe wplatasz,
uważasz by nikogo , w tym siebie więcej nie zawodzić,
a to bodaj najtrudniejszy jest kompromis.
Tylko, powiedz, czy kogoś to obchodzi?
Czy musi? Czy powinno?
Sam zaczniesz to bagatelizować
gdy się zorientujesz, że ktoś by chciał 
mocniej niż ty sam 
się tym przejmować.
Chciałbyś bardziej pomagać niż szkodzić
a granica pomiędzy jednym a drugim - cieńka
więc serce twe i dusza ciągle się lęka
a trudno wszak w życiu na palcach tylko chodzić
Nawet jeśli w spodniach na szelkach
Co ma być będzie  czasem warto poczekać
zamiast za tym gonić lub przed tym uciekać.
I jak dziecko się cieszysz że właśnie o tym ci szumi muszelka
znaleziona ostatniej jesieni
w góralskiej Cepelii.
I co za ironi cień :
z napisem " in China made".


[ 22.05.2021 ] 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz