Torpedownia
W spokojnej tafli wody
malowniczo odbija się ruina
poniemieckiej torpedowni
już niczego nie strzeże, nie obroni
i nikomu nie grozi
jeszcze jako pomnik
pośród fal stoi
coraz mniej dumnie
ale ciągle intryguje
do fotografii pozuje
i temu co przed świtem oko zbroi
aby złapać w jej objęcia rzucony
pierwszy słońca promyk
i temu co nocą rozgwieżdżoną
niekoniecznie przed wybiciem północy
złotą w pełni tarczę księżycową
wśród jej komnat wędrującą
przyłapać pragnie na uczynku gorącym,
czasem paraduje w perłach deszczu
albo się przystraja w mgły
jakby śniła swoje najpiękniejsze sny
chociaż poza nią nikt w tym nie widzi sensu,
a kiedy roztańczą się w jej kamiennym łonie
zórz polarnych płomienne orgie
rozbłyska szczęście w jej każdym oknie
i wyrzuca pieśń przemijania prosto w morze
by zginęła na chwil kilka w plażowym piachu.
Chociaż nadgryziona zębami czasu
wysmagana , splądrowana nalotami wiatrów,
na skarpie stanąwszy świtem rozpromienionym
poprzez nagie konary drzew morenowego lasu
podziwiam na nowo urzeczony...
Widok zawsze ten sam a za każdym razem nowy.
[ 17 -23.mar. 2026 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz