ZACZYNAM NIECZEKANIE
z cieniami nadziei pomieszanymi ze wspomnieniami.
Potem znowu wstałem ciągle jeszcz było wczesne rano
postanawiam, że się dziś nie zakoleguję z kwarantanną
z upodobaniem i ze smakiem pokrzepiam się czarną kawą
i nie rozmawiam o tobie z mamą
ale jeszcze sprawdzam w telefonie
czy się może jednak odezwałeś znowu do mnie
utwierdzam się smutnie lecz przytomnie,
że nie będziemy dla siebie ze sobą przy sobie.
Ktoś zadzwonił ale to nie ty
więc odpowiedziałem w słuchawkę
hallo, pomyłka, to nie ja!
Nie odpowiadam na anonimowe sny
w których odwiedza mnie każdy kto chce lecz nie ty,
dobieram przypadkowe tylko słowa
te inne specjalnie wyszukane niestety nie pasują do nas
a nie chcię pięknego znaczenia ich i sensu żałować,
nie spoglądam niechętnie na samotną, pustą ławkę
jeszcze wczoraj otulała ją zimna mgła
dziś rosę osusza słońce i wiatr
bez słów witam się z jej towarzyszem, przepięknym kasztanem
jeszcze nie okryła go wiosna liściem ani kwiatem.
Tak już rozumiem i wiem, ani wiosną ani latem
ani bardzo serio ani choćby drobnym żartem
nie będziemy już siebie obchodzić
kto wie czy nam to będzie szkodzić
czy równowagę powoli przynosić.
Jakie nam? Nas już nie ma.
Właśnie postanowiłem już nie czekać
na jakiekolwiek słowo od ciebie, na znak.
Jeśli ma być coś, niech będzie właśnie tak
zaczynam nieczekanie. To też ma swój urok i smak.
[18.03.2020]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz